środa, 11 września 2013

Rozdział 14

POV JUSTIN

Postanowiłem iść się przejść. Było około 20:00. Ubrałem szybko białe supry, wziąłem bluzę i wyszedłem przedtem informując mamę, że wychodzę i niedługo wrócę. Kierowałem się w stronę parku. Chciałem zadzwonić do chłopaków, ale jest już późno a oni jutro idą do szkoły. Biedni... Droga zajęła mi około piętnaście minut. Lubię nocne spacery, tutaj mogę być sam, bez paparazzi i natrętnych ludzi, którzy chcą mnie zniszczyć. Szedłem wzdłuż alejki, gdy nagle zobaczyłem dziewczynę. Była w ciemnym płaszczu, miała buty na obcasie, które podkreślały jej piękne, zgrabne nogi i czapkę na głowie... Zaraz, zaraz ja wszędzie ją rozpoznam, to przecież Lena. Ej... Nie, to nie może być ona. Przecież ona nie pali. Podszedłem bliżej i jak się okazało to była ona. Siedziała na ławce i paliła papierosa. Od razu, gdy mnie zobaczyła wstała. Nie była raczej zadowolona.
-Cześć.- powiedziałem powoli.
-Co Ty tu robisz?- zignorowała moje słowa.
-Yyy, wyszedłem się przejść. To ja powinienem si o to spytać. Jest już późno. Co tu robisz sama?- byłem lekko zaskoczony, że jest sama o tej porze w parku.
-Musiałam iść się przejść.- powiedziała monotonnie.- A Ty?- zapytała.
-Też.- odpowiedziałem szeptem.- Od kiedy palisz?- byłem ciekawy.- Nigdy Cie nie widziałem z papierosem.
-Dlatego, że nie palę.- wzruszyła ramionami.- Tylko czasem, gdy jestem zła, ale ogólnie to nie.- wyrzuciła na ziemię niedopałek i zgniotła butem. Wyciągnęła z torebki perfumy i się popsikała kilka razy. Pachniały tak pięknie. Wzięła gumę do żucia i wyciągnęła rękę z paczką gum w moją stronę. Wziąłem jedną i podziękowałem.
-To ja idę.- rzuciła szybko.
-Co? Czemu?
-Bo muszę.- odpowiedziała wrednie.
Co z nią się stało? Zawsze mnie ignorowała, ale nigdy nie była wredna.
-Zaczekaj! Co Cię ugryzło?- chwyciłem ją za ramię.
-Komar.- odpyskowała i wyrwała się z uścisku.
-Nigdy nie byłaś taka.
-Jaka?! Może po prostu lepiej mnie poznałeś.- wyrzuciła ręce w powietrze i szybko ruszyła w stronę swojej willi. Poszedłem w jej stronę, ale wolniej, by sprawdzić czy doszła bezpiecznie, a przy okazji odwiedzę kumpli. Przed sobą widziałem Lenę, ale w pewnej chwili wyłoniła się czarna postać, która zaczęła do niej coś mówić. Ona wyraźnie nie chciała z nikim rozmawiać. Wiedziałem, że jak jej pomogę to ona się dowie, że ją śledziłem, ale jej bezpieczeństwo jest najważniejsze. Podszedłem do nich i chwyciłem mężczyznę za kołnierz kurtki.
-Czego chciałeś?!- krzyknąłem mu w twarz.
-Ja nic. Chciałem tylko odprowadzić panią do domu.- tłumaczył się wyraźnie przestraszony.
-Pani trafi sama. Idziemy Lena!- złapałem jej rękę i pociągnąłem w stronę przejścia dla pieszych.
-Skoro pani trafi sama to po co z nią idziesz?- nachalnie dopytywał.
-Bo zgubiła się w moich oczach.- zaśmiałem się i szedłem dalej, trzymając dziewczynę.
-Kurwa odwal się ode mnie! Nie każda musi na Ciebie lecieć!- wyrwała się mi dziewczyna i pobiegła sama do domu.
-Jak widać nie.- zaśmiał się szyderczo i walną mnie z pięści w twarz.
Rozciął mi wargę, ale zaraz mu oddałem kilka ciosów. Facet podniósł ręce w geście obronnym i się wycofał. Miał rozcięty łuk brwiowy i prawdopodobnie złamany nos. Otarłem krew z ust i ruszyłem do domu przyjaciół. Po 5 minutach byłem na miejscu. Zapukałem i otworzyła mi Lena. Była uśmiechnięta, a gdy mnie zobaczyła wyraźnie zrobiła skwaszoną minę i zamknęła mi drzwi przed nosem. Kurwa o co jej chodzi?! Zapukałem jeszcze raz i tym razem nie otworzyła drzwi tylko usłyszałem zamykanie drzwi na klucz. Zadzwoniłem do Matta.
-Halo...Jesteście w domu?...To weź otwórz drzwi...To byłem ja...Ona się na mnie zdenerwowała, więc se pewnie zmyśliła, że to pomyłka...Okey, czekam.- rozłączyłem się i podszedłem bliżej drzwi. Usłyszałem brzęczenie i po chwili drzwi się otworzyły. Stała w nich Victoria.
-Hej. Widzę, że Mattowi nie chciało się ruszyć dupy.- zaśmiałem się, a dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko zachichotała.-Umm... Gdzie jest Lena?- zapytałem, żeby upewnić się, że dotarła bezpiecznie.
-Taaak... Ale nie chce Ciebie widzieć. Wróciła rozzłoszczona i gadała coś, że nie chce Cię znać.- mówiła niepewnie.
-Mogę wejść?
-Ach tak, oczywiście, tylko, że jestem sama na dole, bo reszta poszła spać, Marco gra na laptopie u siebie, a Matt przyprowadził sobie dziewczynę.- ostatnie słowa mówiła z obrzydzeniem.
-Spoko. Pooglądamy coś?- zaproponowałem.
-Dobry pomysł. Co chcesz obejrzeć?- zapytała.
-Może Dirty Dancing?
-Kocham ten film!- wykrzyknęła.
Usiadłem na kanapie, a Victoria poszła zrobić popcorn. Gdy ziarenka kukurydzy się uprażyły, dziewczyna dosiadła się do mnie.
-A więc podoba Ci się Lena?- zapytała prosto z mostu.
-Co? Nie, nie. Kocham ją, ale jako Belieber... Nic więcej.- uśmiechnąłem się.
-A mnie kochasz?- zmieniła ton na bardziej poważny.
-Co?- udawałem, że nie dosłyszałem.
Victoria zaśmiała się nerwowo i przejechała palcami po swoich czarnych, długich włosach.
-Też jestem Belieber.- zachichotała.
-No to oczywiście, że Cię kocham shawty.- cmoknąłem ją w policzek, a ona się zarumieniła, tak mocno, że było widać rumieńce pod jej ciemnym podkładem.-Rumienisz się!- krzyknąłem ściskając jej policzki.
-Zostaw! Wcale nie!- broniła się.
-Kłamiesz!- zacząłem ją łaskotać, a ona bezgranicznie się śmiać. Nagle przestałem ją łaskotać, a ona spojrzała mi głęboko w oczy. Zbliżała się do pocałunku...
-Nie mogę.- przerwałem.
-Bo kochasz Lenę.- spuściła nisko głowę.
-Jeśli to zaspokoi Twoją ciekawość to tak. Kocham Lenę.- przyznałem się przed Victorią i przed sobą.- Ale proszę nie mów nikomu... Nie chcę żeby się ktoś dowiedział.
-Okey, spoko, ale zrób ze mną focie na ig, fb, tt i tumblr'a.- powiedziała, a ja na to się zaśmiałem.
-Ile Ty masz tych kont? I, że na każdy portal inne zdjęcie?
-Sam zaproponowałeś. No to cztery zdjęcia, plus jeszcze dwa do portfela i na ścianę.- pokazywała na palcach.
-Co to było?- zapytałem, bo usłyszałem skrzypienie.
-Pewnie ktoś chodzi na górze. A no i wracając do Twojego pytania to tylko tyle mam kont.
-"Tyle"? Chyba "aż"!- wyrzuciłem ręce w powietrze.
-Ty też masz tyle.
-No, ale ja śpiewam...
-A ja tańczę.- wykłócała się Victoria.
-Faktycznie.- przyznałem jej rację.
-Słyszałeś?
-Co?- zdziwiłem się.
-Skrzypienie.
-Pewnie ktoś na górze chodzi.- naśladowałem jej głos.-Mówiłem, że coś skrzypiało!
-Coś albo ktoś...
-Dobra, mniejsza o to. Kończymy oglądać film?
-Jasne.- uśmiechnęła się włączyła "play" na pilocie.
W końcu film się skończył...
-Czemu Lena mnie unika?- zapytałem i znowu usłyszałem skrzypienie.
-Ona ma problemy...

___________________________
14 rozdział już jest :) Mam nadzieję, że się podobał i nie zasnęliście z nudów. :D Będziemy się starały dodawać rozdziały jak najczęściej, minimum raz w tygodniu. Jeśli chcesz żebyśmy Cię informowały zostaw swoją nazwę tt w komentarzu. :P Mam nadzieję, że zaczniecie komentować, bo my piszemy rozdział po kilka godzin, a wysłanie zwykłego komentarza, nie trwa więcej niż 3 minuty. :> Trochę się rozpisałam, do następnego! :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Ps. Przepraszamy za wszelkie błędy.

Twitter:
Zuzia- klik
Oliwia- klik

2 komentarze: