wtorek, 24 września 2013

Rozdział 20

*Punkt widzenia trzeciej osoby*

Scooter stał cały czas w tym samym miejscu, gdzie przed chwilą wyszedł Justin.
-Jak mogłeś?- zapytała z wyrzutem w głosie Susan.
Mężczyzna odwrócił się i zobaczył jak wszyscy się na niego patrzą z pogardą w oczach.
-Coś Ty jej powiedział kurwa?!- krzyknął Matt.- Ona nie da sobie rady! Jest cholernie uczuciowa!- Tao i reszta chłopaków musieli go przetrzymać.
-Spokojnie.- uspakajała go Naomi.
-Nic już nie rozumiem.- wzruszyła ramionami Sus.- Co ona zrobiła? Dlaczego to powiedziałeś? Ranisz ją tymi słowami...- wpatrywała się w niego z żalem.
-Ja?! Ja ją ranię? Ona odciąga go od pracy! Miał tu trenować przed dalszą częścią trasy, a nie dzień w dzień myśli o niebieskich migdałach!- wrzeszczał zdenerwowany Scooter.
-Kurwa, nie mów tak o niej, bo nie ręczę za siebie!- nadal się wyrywał Matt.
-Chyba zapomniałeś do cholery, że ona mu pomaga! Teraz się uśmiecha i jest szczęśliwy!- dodała Victoria.
-Ona jest najlepszą osobą jaką znam.- mówiła z łzami w oczach Kate.- Uratowała nam wszystkim życie, a Ty masz śmiałość mówić o niej takie rzeczy.- pokręcił głową.
-Nikt nie ma prawa mówić o niej źle!- powiedział stanowczo Marco i wskazał na wszystkich palcem.
-Oni mają rację.- powiedział po chwili Alfredo i każdy z team'u pokiwali głowami.- Ona jest świetną dziewczyną, nie zasłużyła żeby tak na nią mówić... W ogóle skąd Ci przyszła taka myśl?- zakpił.- Myślisz, że Jus jest na tyle głupi, żeby sypiać z każdą dziewczyną? A Lena? Och... Ona nigdy w życiu by tego nie zrobiła, nie widziałeś jaka była niedostępna dla niego.
Menadżer stał chyba lekko przestraszony tym, że wszyscy są przeciwko niemu.
-Wszyscy pytają mnie o to, czy oni są razem. Pokazują zdjęcia, to z Ashley, to z Leną. Ja już nie wiem co mam o tym myśleć! Skąd mam wiedzieć czy oni kłamią czy piszą prawdę?! Justin nic nie wyjaśnia, nic nie jest wiadome. On cały czas nocuje u Was i cały czas jest z Leną...- wyjaśniał Scoot, załamującym się głosem.
-Haha.- zaśmiał się bez humoru Alex.- Przecież każdy wie, żeby nie wierzyć w plotki, a Ty po winieneś o tym wiedzieć najlepiej. Sam to powtarzasz Justin'owi. Znasz go, wiesz jaki on jest. Znasz też Lenę, sam mówiłeś, że jest fajną dziewczyną, a teraz? O co Ci człowieku chodzi?- zapytał.
-Mam tego dość! Wszystko jest na mojej głowie! Wszystko zaczęło już cichnąć ze skandalami Justin'a, a tu nagle wyskakuję takie coś! Oni są na pierwszych stronach gazet, w internecie, TMZ o nich mówi....
-KONIEC!- przerwała nagle rozzłoszczona Pattie.- Czego TMZ nie mówi? Wszystko wymyślą, żeby tylko zarobić.- tłumaczyła.- Nie życzę sobie, żeby mój syn był tak traktowany.- skarciła Scoota palcem.- Lena jest aniołem. Jest taką dobrą dziewczyną, a przede wszystkim uszczęśliwia mojego syna! Jest przy niej szczęśliwy. Uśmiecha się... I to nie jest ten fałszywy uśmiech, to ten prawdziwy. Taki, którego długo nie widziałam. Jeszcze nigdy nie widziałam go aż- podkreśliła ostatnie słowo.- tak szczęśliwego. Wtedy i ja jestem szczęśliwa.- uśmiechnęła się na samą myśl.- Jeśli chodzi o treningi, z tego co wiem, Justin przyjechał do dziadków, żeby odpocząć, spotkać się z przyjaciółmi, spędzić czas z rodziną, a Ty każesz mu cały czas pracować. On jest młody, chce się wyszaleć! Nie może cały czas pracować, już nie daję siły i ja to widzę tak samo jak jego fani... Tylko Ty ostatnio nic nie widzisz! Zajmujesz się wszystkim dookoła tylko nie nim. Pamiętaj, że Justin nadal Cię potrzebuję.- pokazała na niego palcem.- Nie wiem jak to zrobisz, ale masz to wyjaśnić i przeprosić Lenę za to co powiedziałeś. Nie osądzaj ludzi dopóki ich nie znasz, Scooter.- mówiąc to patrzyła mu prosto w oczy i następnie wyszła.
Mężczyzna stał nadal w tym samym miejscu. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Czuł się beznadziejnie po tym jak potraktował Lenę i Justina. Może nie powinien tak na nich naskakiwać. Czuł się z tym źle i wiedział, że musi to wszystko wyjaśnić, ponieważ zrobił sobie dookoła wrogów.
Po tym jak Pattie wyszła atmosfera była nadal napięta. Dopiero po chwili postanowiła się odezwać Susan.
-Dobra, wiecie co? To nie ma sensu. Dzisiaj trening jest odwołany, wracajcie do domu.- machnęła ręką.
Ludzie kierowali się w stronę szatni, gdy Nick się odwrócił i powiedział:
-Ej, Scoot! Chciałem Ci tylko powiedzieć, że my wszyscy mieszkamy razem i Jus ma u nas osobny pokój jak u nas śpi.- dodał na co mężczyzna poczuł się jeszcze gorzej.

POV JUSTIN

-Lena! Chyba nie zapomniałaś, że dzisiaj jedziemy na lotnisko po moje rodzeństwo i tatę.- uśmiechnąłem się.
-Yhym.- dziewczyna westchnęła.- Naprawdę muszę?- zrobiła minę zbitego psa na co się zaśmiałem.
-Yhymm.- przedrzeźniałem ją.
-Dobra.- poddała się- To ja się idę przebrać.
-Okey, zaczekam na Ciebie.- uśmiechnąłem się i dalej oglądałem jakiś serial w salonie.
Po dwudziestu minutach Lena zeszła na dół. Była ubrana w to. Wyglądała tak seksownie.
-Wow! Masz szczęście, że zima w Kandzie jest nawet ciepła.- wyjaśniłem.
-Tak, wiem...- uśmiechnęła się.- Jest mi ciepło.
-Nie dziwię się.- przewróciłem oczami i poszedłem w stronę drzwi frontowych.
-Co?- zapytała zdezorientowana.
-Nic, nic. Chodźmy, bo się spóźnimy.- tłumaczyłem się.
-Dobra...?- podniosła brew nie wiedząc o co chodzi.
Jechaliśmy na lotnisko z czterdzieści minut. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim. Na miejscu nie odbyło się bez paparazzi. Standard. Na szczęście nie było ich tak dużo, później ochrona ich zabrała, a my spokojnie czekaliśmy, aż przyleci moja rodzina. Chwilę później zauważyłem wysokiego mężczyznę z dwójką dzieci. Od razu ich rozpoznałem i pobiegłem w ich stronę. Wyglądałem na pewno jak idiota, bo biegłem z bananem na ryju, ale ej! Tak bardzo się za nimi z tęskniłem.
-Justin!- usłyszałem słodkie głosy, które przeciągały moje imię.
Szybko podniosłem obojga rodzeństwa i mocno przytuliłem.
- Hej księżniczko.- powiedziałem do siostry i pocałowałem. Następnie skierowałem się do brata.- Cześć mięśniaku! Urosłeś.- dałem mu buziaka. postawiłem ich za ziemię i odwróciłem w stronę mężczyzny.
-Cześć synu.- powiedział troskliwie i mnie przytulił mocno.
-Cześć tato.- zamknąłem oczy.- Tęskniłem.
-Ja też i to bardzo.
Odwróciłem się i zobaczyłem, że w naszą stronę z uśmiechem na twarzy idzie Lena.
-Tato.- przyciągnąłem dziewczynę do siebie.- To jest właśnie Lena.- przedstawiłem dziewczynę.
-Dzień dobry. Miło mi Pana poznać.- podała mojemu tacie rękę.
-Cześć, mów mi Jeremy. Mi też miło Cię, w końcu poznać. Justin dużo o Tobie mówił.- uśmiechnął się i uścisnął jej dłoń.
-Mam nadzieję, że dobre rzeczy.
-Oj tak, bardzo dobre.- wyszczerzył się, a ja poczułem jak się czerwienie.
-Tato..- przeciągnąłem.
-No co?- patrzył na mnie jak gdyby nigdy nic.- Ale miał rację mówiąc, że jesteś bardzo ładna.
-Dziękuję.- widziałem jak dziewczyna się rumieni. Po chwili kucnęła i zwróciła się do mojego rodzeństwa.
-Hej, jestem Lena, a Ty za pewnie Jazmyn.- uśmiechnęła się i podała rękę mojej siostrze.
-Yhym.- pokiwała głową i podała jej swoją mała rączkę.
-A Ty na pewno jesteś mały Justin.- zwróciła się do brata.- Jaxon prawda?
-Tak!- odpowiedział szybko na co się zaśmialiśmy.
Chwilę później byliśmy już w samochodzie i jechaliśmy w stronę mojego domu. Tata z Leną świetnie się dogadywali... W sumie rodzeństwo też. Zara, zaraz, czy jej da się nie lubić? Chyba nie.
Dojechaliśmy na miejsce. Otworzyłem najpierw drzwi Lenie, a potem z dziewczyną odpięliśmy dzieci z fotelików i ruszyliśmy w stronę drzwi. Otworzyłem dom, a Jazz i Jaxon od razu rozbiegli się po wszystkich pokojach. Zostawiłem otwarte drzwi i pobiegłem do auta, pomóc tacie w przenoszeniu bagaży.
Chwyciłem dwie walizki i jedną torbę, po czym szybkim krokiem udałem się do pomieszczenia. Jeremy wziął resztę bagaży i udał się za mną. Pokazałem im pokój na górze i zaprowadziłem rodzeństwo do mojego pokoju.
-Mam dla Was małą niespodziankę.- powiedziałem miło.
-Jaką?- krzyczały naraz.
-Żebyście się u mnie nie nudzili mam dla Jazmyn mały wózeczek z lalką, a dla naszego bohatera mam...- nie dokończyłem, bo przerwał mi brat.
-Masz dla mnie ładną dziewczynkę, taką jak Lena?- jego oczy zaświeciły się milionami iskierek.
-Nie...- zaśmiałem się.
-Ech...- westchnął.
-No dobrze, skoro się nie cieszysz, że kupiłem Ci zestaw samochodów z autostradą, to oddam go dla sąsiada.- udawałem smutną minę.
-Nie! Cieszę się, bardzo!- skakał z radości.
-To masz.- poczochrałem jego włosy.
Razem zeszliśmy na dół, gdzie zastaliśmy mojego tatę i Lenę siedzących na sofie i rozmawiających.
-O hej. Właśnie o Tobie mówiliśmy.- powiedział mężczyzna.
-Tak? A co takiego mówiliście?- zaciekawiłem się.
-Lena opowiadała, że dobrze tańczysz.- odpowiedział.
-Ja nie tylko dobrze tańczę... Prawda Lena?- poruszyłem znacząco brwiami.
Nie miałem nic na myśli, chciałem tylko, żeby się zaczerwieniła. Wtedy wygląda uroczo.
-Tak. Faktycznie. Dobrze zgrywasz też głupka, a nie... Sorry. Ty nim jesteś.- uśmiechnęła się złośliwie.
Całej tej sytuacji przyglądał się Jeremy, bo dzieci siedziały na dywanie i już bawiły się nowo nabytymi zabawkami.
-Och, wiem, że mnie kochasz...- podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Chyba w snach, Bieber.- odepchnęła mnie, ale wiedziałem, że gdyby nie to, że gościmy moją rodzinę została, by w moim uścisku.
Wstała i poszła do kuchni. Wstawiła wodę na kawę i wyjęła trzy kubki, do których wsypała odpowiednią ilość łyżeczek kawy. Widzę, że już się u mnie rozgościła. Podniosłem się i zaszedłem dziewczynę od tyłu. Przytuliłem ją i poczułem motyli w brzuchu. Ostatnio często miewam to uczucie, ale nie narzekam.
-Cieszę się, że jesteś. Ja Ciebie...- kurwa!
Za często myślę na głos.
-Ty mnie co?- odwróciła się do mnie, a jej oddech przyśpieszył.
-Ja Ciebie naprawdę... Lubię.- niedyskretnie wybrnąłem z tej niezręcznej sytuacji.
-Ja Cię też.- odwróciła się i dała mi buziaka w policzek.
Nagle poczułem dyskomfort w... Miejscach, gdzie powinno mi być, przynajmniej teraz, wygodnie. Ech...
"Jerry, spokój. To tylko buziak." mówiłem w myślach. Lena odsunęła się ode mnie, ale nie wiem, czy przez to, że woda zaczęła się gotować, czy to dlatego, że poczuła mojego przyjaciela. Stałem i patrzyłem na dziewczynę, która zalewała kawę wrzątkiem.
-Justin?- usłyszałem piskliwy głosik.
Odwróciłem się i zobaczyłem dzieci, które stały za mną i się uważnie przyglądały. Nawet nie wiem na co tak patrzyły.
-Czy Lena to Twoja dziewczyna?- zapytała dziewczynka.
Tata i 16-latka oderwali się od dotychczasowych czynności i spojrzeli na mnie.
-Nie, my się tylko przyjaźnimy.- wyjaśniłem.
Tata udawał, że chrząka, a dziewczyna mocniej zagryzła szczękę.
-Przyjaciele się tak zachowują?- dopytywał Jaxon.
-Tak.- odpowiedziałem ostrożnie.
-Super. To mam już pierwszego przyjaciela!- ucieszyła się mała kobietka.
-Co?! Jazz, co Ty mówisz?- zdziwiłem się.
-Spokojnie. Tylko żartowałam.- zachichotała.-Mam już pierwszego chłopaka, bo przyjaciele się tak nie zachowują.- uśmiechnęła się słodko i pobiegła do zabawek.
Zaraz przybiegła z pluszowym misiem.
-Patrz! To dostałam od niego.- podniosła ręce z misiem jak najwyżej umiała.
-Wow, o to chyba wie jak traktować dziewczynki.- zachwyciłem się jej prezentem.
-A Ty dałeś coś Lenie?- spytał mój brat.
-My nie jesteśmy razem...- przeczyłem.
Dzieci tylko wzruszyły ramionami i zabrały swoje zabawki, udając się powolutku po schodach na górę.
-Mam mądre dzieci, za mądre. Kurcze! Nawet one odróżniają przyjaciół od zakochanych.- powiedział dumnie tata, chcąc mi dopiec.
Lena nadal przyglądała się całej tej sytuacji. Uważnie wsłuchiwała się w każde słowo, przez nas wypowiedziane.
-My nie jesteśmy razem.- wysyczałem zdesperowany przez zęby.
-Jak chcesz...- machnął ręką.
Wziąłem kubek z kawą i poszedłem do siebie do pokoju. Położyłem gorący napój na szafkę nocną, a sam położyłem się na łóżku i otworzyłem laptopa. Wszedłem na Twittera i zacząłem czytać wiadomości od fanów. Follownąłem kilka osób i napisałem:

"Chyba jestem zakochany..."

Ale od razu to usunąłem. Sam nie wiem czemu to napisałem. Serce mi tak podpowiedziało. Po chwili zaczęły przychodzić do mnie wiadomości... No tak. Przed moimi Beliebers nic nie ukryję... Zignorowałem wszelkie pytania, jak gdyby nigdy nic. Tak jakbym nic nie napisał. Wszedłem na stronę TMZ, by zobaczyć czy napisali jakieś bzdury o mnie. Pierwsze co zobaczyłem to wielki, czerwony napis:

"Czy to nowa dziewczyna Justina?! Wiemy kim jest i jak się nazywa!"

A pod spodem było zdjęcie moje i Leny, kiedy wychodziliśmy z próby. Wtedy pokazała mi to miejsce... Znowu wszedłem na tt i napisałem tweeta, który rozwieje wszystkie wątpliwości moich fanów. Wysłałem go i się wylogowałem z portalu. 
Usłyszałem pukanie do drzwi.
-Proszę!- krzyknąłem.
Drzwi się otworzyły, a w nich stała Lena.
-W kim niby jesteś zakochany?- zapytała podejrzliwie.
-Skąd ta myśl?- udawałem zaskoczonego.
-Nie udawaj. Twój tweet. To kim ona jest?- wskazała na telefon i usiadła na moim łóżku po turecku.
-Czytałaś?- zagryzłem wargę.
Ona popatrzyła na moje usta, a jej oczy błyszczały. Po chwili sama oblizała usta i zaczęliśmy patrzeć sobie w oczy. 


__________________________________
No to mamy powrót. :) Cieszycie się? Mamy nadzieję, że Wam się podoba. Przepraszamy za błędy i czekamy na Wasze komentarze. :D Do następnego! ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Twitter:
Zuzia- klik
Oliwia- klik

4 komentarze:

  1. ooooo jest. jednak nowy rozdzial ;D Cudowny rozdzial, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo jest. jednak nowy rozdzial ;D Cudowny rozdzial, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuper *_* . Czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń