wtorek, 1 października 2013

Rozdział 23

POV JUSTIN
Gdy to usłyszałem, uśmiechnąłem się mimowolnie. Dużo dziewczyn mi mówiło, że dobrze całuję, ale z jej ust było to takie... Szczere, słodkie, a za razem seksowne. Ona też dobrze całuje, tak namiętnie. Jej ciało blisko mojego. Jej usta przyklejone do moich... Mmmm... Marzenie każdego chłopaka. Zostałem sam w pokoju, bez niej, bez jej ust. Wygląda to tak, jakbym chciał się z nią "przyjaźnić" tylko dla całowania, ale hej! Nie wiedziałem wcześniej jak całuje, a chciałem się z nią kolegować.
Pójdę do niej. Mam pretekst, nie za dobry, ale mam.
-Mogę wejść?- zapytałem niepewnie.
-Tak.- odpowiedziała.-Wejdź.- dodała z uśmiechem, gdy zobaczyła moją głowę wychylającą się zza drzwi.
-Co chciałeś?- zdziwiła się, że milczałem. Nadal milczałem i nadal. Milczałem cały czas. Po prostu nie mogłem się odezwać. Zawiązała sobie bluzkę na supeł w pasie i dzięki temu było widać jej majtki... Tym bardziej, że gdy wszedłem do pokoju stała do mnie tyłem. Ja... Ja nie mogłem nic powiedzieć. Z resztą nadal nic nie mogę wydukać.
-Och...- zaczerwieniła się Lena i rozwiązała supeł na bluzce.
-N-nie, to nie t-to...
-Hmm, na pewno nie?- mówiła uwodzicielskim głosem. Ona się ze mną droczy! Czas, by Justin Drew Bieber wkroczył do gry...
-Nie... A tak poza tym, fajna pupcia.- szepnąłem jej do ucha. Położyłem swoje dłonie na jej pośladkach i jechałem coraz wyżej, aż złapałem ją za talię. Dziewczyna złapała oddech, ale po chwili go zatrzymała w płucach. Zrobiło jej się gorąco. Wiem to. To znaczy nie wiem, ale tak sądzę, bo mi się zrobiło gorąco i... Ups... Znowu.
-Po co tu przyszedłeś?- bawiła się palcami na moim ramieniu. Starała się wyglądać seksownie i jej się udało. Chyba zrozumiała zasady gry.
-Chciałem Ci powiedzieć, że...
-Że?- oblizała usta.
-Że dobrze całujesz.
-Mhm...- przygryzła dolną wargę.
-Przestań!
-Ale co?- udawała niewiniątko.
-No to!- zacząłem wymachiwać rękoma.
-Sam zacząłeś grać.- wzruszyła ramionami.
-W co grać?- zdziwiłem się. Chyba ona też udawała. Znaczy ja nie udawałem. Naprawdę zrobiło mi się gorąco i... Niewygodnie, a dla niej to tylko była chwilowa gra. To moja wina.
-W tą grę.- gestykulowałem.
-Sam zacząłeś.- mrugnęła i ruszyła w stronę łóżka.
Usiadła na nim po turecku i czekała na to co powiem. Stałem tam i patrzyłem na nią. Nie tego oczekiwała, ale cóż. Ja oczekiwałem od niej uczuć, a nie gry aktorskiej.
-Ja nie udaję.- przerwała ciszę.
Czy ona czyta mi w myślach?
-Nie.- zaśmiała się.
Okey... To już dziwne.
-To nie jest dziwne, po prostu myślisz na głos.- wybuchła śmiechem.
-Nie sądzę. Chociaż...- udawałem zastanowienie.
Zaraz sam zacząłem się śmiać, ale przerwałem po chwili.
-Czyli Ty...?
-Mhm.- potwierdzała.
-Wszystko...?
-Mhm.
-Olaboga...- złapałem się za głowę.
Ona wie o czym myślałem! Ona wie, że nie udawałem! Ale przynajmniej powiedziała, że też nie udawała, ale... Ugh...
-Jesteś głupi.- powiedziała.
-Przepraszam...- zesmutniałem i wstałem.
Chciałem wyjść. Idiotycznie się czuję po tym wszystkim... Nie, nie, nie! Nie mogłem grać w TĄ grę. Nie z nią. To nie fair... Żałuję. My, do jasnej cholery, jesteśmy tylko przyjaciółmi! TYLKO! Czemu ja nie mogę tego zrozumieć?!
-Hej, czekaj!- krzyknęła za mną.
Odwróciłem się i spojrzałem na nią.
-To był komplement.- uśmiechnęła się.
-Nie. Ja jestem głupi. Przepraszam, nie powinienem tego robić. Żałuję, na prawdę.- mówiłem, patrząc na podłogę.
-Spokojnie. Już nie pamiętam co się stało. Umówmy się, że zapomnimy o naszym pocałunku i tym całym zajściu, okey?- mówiła miłym tonem.
-Mhm... Ale ja nadal będę się źle z tym czuł.- zdołałem się.
-Przeżyję. Nie pierwszy raz ktoś dotyka moich pośladków.- zachichotała.
Czyli ona z Kamilem... Westchnąłem głośno.
-Nie nadaje się na przyjaciela. Nie mogę się chyba przyjaźnić z Tobą.
-Co? Czemu?!- uniosła się.
-Ciągle mamy jakieś chore akcje. Każdy myśli, że chodzimy. Głupio się przyznać, ale też mam czasami takie wrażenie... Ja nie umiem. Nigdy nie miałem przyjaciółki, z która tak się zachowywałem. Przepraszam...- mówiłem ostatkami sił i wyszedłem z pokoju. Za sobą usłyszałem ciche łkanie.
-J-justin. Nie zostawiaj mnie...
Wszedłem do swojego pokoju, zamknąłem drzwi i oparłem się o nie plecami.
-Co ja zrobiłem?- szepnąłem do siebie, przeczesując dłońmi włosy.
Nie mogę jej tak zostawić. Muszę to odkręcić. Ona nie może myśleć, że jestem świnią, nie ona!
Była już około 01:00... Przez ten cały czas myślałem nad tym, a Lena pewnie smacznie spała. Jutro, to znaczy dzisiaj, muszę wszystko odkręcić. Muszę jej wszystko powiedzieć, że ja ją lubię, że nie będę więcej w nic grał, że ją przepraszam, że dziękuję za to, że po prostu jest.
Nie mogę czekać do rana, ale nie mam wyjścia. Nie obudzę jej przecież w środku nocy.
Nagle podłoga zaskrzypiała. Kto to może być? Wstałem z łóżka i wychyliłem głowę zza drzwi.
-Co robisz?- oburzyłem się.
Lena była ubrana do wyjścia, chciała od tak pójść sobie. Nadal płakała, ale jej się nie dziwię. Zachowałem się jak kretyn.
-I-idę.- chlipała.
-Dokąd?- dopytywałem.
Kretyn! Wiadomo, że idzie do domu.
-Do d-domu.- pociągnęła nosem.
-Nie możesz!- zabroniłem.
-Cz-czemu?- zdziwiła się.
-Bo Cię kocham.- jeszcze większy kretyn!-...jako przyjaciółkę.- dokończyłem.
Ja to potrafię wszystko zepsuć. Prawie zniszczyłbym naszą przyjaźń. Bo przyjaźń się psuje, gdy jedno kocha drugiego bez wzajemności, prawda?
-T-też Cię kocham.- uśmiechnęła się przez łzy.-...jako przyjaciela.- dodała.
Słone krople spływały po jej policzkach, a ona stała. Zrobiłem kilka kroków, by być bliżej niej.
-Ja chyba już...
-Nigdzie nie idziesz.- przerwałem jej.
-Ale Ju...
-Nie i już. Nie puszczę Cię samej.- złapałem ją za rękę.
-Justin...- przechyliła głowę na bok.
-To zostajesz?- zapytałem z nadzieją.
-Tak.- odetchnęła z ulgą.-Justin?
-Hm?- patrzyłem na nią i nieświadomie oblizałem usta.
-Mogę się przytulić?- zadała niepewnie pytanie, pocierając swoją rękę.
-Nie musisz się o to pytać.- odpowiedziałem ze śmiechem.
Podszedłem jeszcze bliżej dziewczyny i się do niej przytuliłem.
-Dziękuję.- szepnąłem.
-Za co?- zdziwiła się.
-Za to, że jesteś...
-Nie ma za co.- wtuliła się we mnie mocniej.
-Przepraszam...
-Nie ma za co.- odpowiedziała szybko.
-Jest za co. Nie chciałem... Naprawdę.- przepraszałem.
-Spokojnie. Udawajmy, że nic się nie stało.- odsunęła się ode mnie.-Przyjaciele?- wyciągnęła rękę do mnie.
-Przyjaciele.- uśmiechnąłem się i uścisnąłem jej dłoń.
-Chodźmy już spać.- zaproponowała.
-Okey, ale Ty nigdzie się nie wybierasz.- wskazałem na nią palcem.
-Nie zamierzam.- wyminęła mnie i poszła do pokoju.
Ja ruszyłem w swoją stronę. Wszedłem do pomieszczenia i położyłem się do łóżka. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem...

______________________________________
Hej! :3 Kolejny rozdział za nami. Przepraszamy, że taki beznadziejny, ale nie wiemy jak podtrzymać akcję... :\ Mamy nadzieję, że dacie komentarze na zachętę. :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Do nn! ♥



2 komentarze:

  1. Jak zawsze cudny *_* już nie mogę się doczekać następnego. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moge sie doczekac kkedy nie beda nuz "przyjaciółmi" :DD

    OdpowiedzUsuń