POV LENA
Obudził mnie budzik. Była 7:45. Wstałam i powlokłam się do łazienki, wziąć prysznic. Zdjęłam dresy i weszłam pod gorący strumień wody. Gdy namydliłam swoje ciało kokosowym żelem pod prysznic, a włosy cytrusowym szamponem, myślałam o wczorajszej nocy. Prawie całowałam się z Justinem. Co we mnie wstąpiło? On wyglądał tak seksownie. Jego umięśniony tors ozdobiony był tatuażami, jak i jego ramię. Nie mogę w to uwierzyć. To w ogóle nie miało się zdarzyć! Miałam go unikać, a nie już na trzecim spotkaniu go całować. Odsunęłam się od niego w porę.
Spłukałam pianę i wytarłam się ręcznikiem, którym owinęłam swoją drobną sylwetkę, a włosy rozczesałam i pozwoliłam im opaść swobodnie na wilgotne plecy. Umyłam zęby i popsikałam się antyperspirantem. Podeszłam do garderoby i strój na trening Zeszłam na dół, chwyciłam jabłko i ruszyłam do salonu. Na kanapie siedziała cała moja grupa i przyjaciele Justina. A gdzie on był?
- O hej! - powiedziała Kate, przytulając mnie do siebie.
- Cześć - uśmiechnęłam się.
- Możesz iść obudzić Biebsa? - zapytał Marco.
- Dlaczego ja? - odpowiedziałam z pretensją.
- Bo... No po prostu idź! - zaciął się chłopak.
- Jak Ciebie zobaczy na pewno wstanie z prędkością światła - zaśmiał się Chris.
- Ha, ha, ha - zaśmiałam się bez humoru.
Weszłam po schodach i powoli się kierowałam do pokoju Jusa. Zapukałam. Nikt nie odpowiadał, więc postanowiłam otworzyć drzwi. Chłopak smacznie sobie spał i pochrapywał. Wyglądał tak uroczo i niewinnie.
- Ym... Justin? Wstawaj! - próbowałam go obudzić.
- Justin! Rusz się mamy trening! - krzyknęłam.
- Dobrze. Jeszcze pięć min... Co ty tu robisz? - otworzył jedno oko.
- Marco kazał mi cię obudzić - powiedziałam ponuro, wywracając oczami.
- Aha... Która godzina?
- 8:13. Rusz dupę! - poganiałam.
- Spokojnie. Poczekasz tu na mnie?
- Um, no dobrze - odpowiedziałam zmieszana.
Justin chwycił swoje rurki i wciągnął na swoje nogi, zostawiając je nisko opuszczone. Założył bluzkę, przeczesał włosy ręką i zabrał się za ubieranie butów. Gdy skończył się ubierać do pokoju wszedł Matt.
- Co Wy tu tak długo robicie? - zapytał chłopak.
- Um... - zaczęłam, ale przerwał mi Justin.
- Poprosiłem Lenę, by pokazała mi gdzie jest szczoteczka do zębów i pasta.
- Okey. Czekamy na dole, bo już czas jechać - wytłumaczył Gonzales.
Pokiwałam głową i udałam się z Juju do łazienki. Pokazałam mu, gdzie znajdują się potrzebne rzeczy i czekałam na chłopaka.
- Co wczoraj się stało?
- Nie rozumiem - udawałam głupią.
- No, nasz pocałunek - poprawił się.
- Nie było żadnego pocałunku.
- Dlaczego nie chciałaś? - dopytywał.
- Kto powiedział, że nie chciałam? - odwracałam kota ogonem.
- Gdybyś tego chciała byś się nie odsunęła.
- Ja nie mogłam tego zrobić - wyjaśniłam.
- Dlaczego?
- Chyba już czas jechać na próbę. Chodź! - zmieniłam temat i wyszłam z łazienki.
Byłam już na dole, gdy za mną stał już Justin. Wszyscy wyszliśmy i wsiedliśmy do aut.
Dojechaliśmy na miejsce i była równo 8:30. Wybiegliśmy z samochodów i znaleźliśmy się już na sali treningowej.
- Dzień dobry. Widzę, że jesteście jak zawsze idealnie na czas - uśmiechnęła się Susan.
- Dobierzcie się w pary, które były wczoraj wybrane i zaczynamy! - dodał Scooter.
Justin objął mnie ramieniem wokół talii i czekał na dalsze instrukcje. Czułam się niekomfortowo. Scoot zaczął mówić po kolei co mamy robić. Jus był dobrym partnerem, ale przez wczorajszą akcję jestem spięta. Nadszedł czas na podnoszenie. Wzięłam rozbieg i Justin podniósł mnie. Wyszło nam to idealnie, gdyby nie jeden szczegół... Zaczęłam krwawić z nosa. Chłopak postawił mnie na podłogę i zabrał do łazienki. Opłukałam nos i ręce z lekko zaschniętej krwi.
- Co się stało? - zapytał zaniepokojony.
- To nic. Po prostu osłabienie. Przepraszam, że przerwałam próbę - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- To nie twoja wina - przytulił się do mnie.
- Dziękuję. Chodźmy - oderwałam się od chłopaka i poszłam na salę.
Weszłam do pomieszczenia i od razu podeszła do mnie Susan, Scooter i Kate.
- Lena. Co się stało? - zapytał zaniepokojony.
Popatrzyłam znacząco na Kate i Sus. Myślałam co mu odpowiedzieć i zdecydowałam, że powiem mu to co Justinowi.
- Osłabienie.
- Tak, będziemy chyba musiały iść do lekarza na kontrolę - powiedziała smutno menadżerka.
- Nic Ci nie jest? Wszystko okey? - dopytywała przyjaciółka.
- Tak - odpowiedziałam monotonnie.
- Dobrze, więc wracamy do próby - oznajmił Scoot, klaszcząc w ręce.
- Nie! Lena wraca do domu - krzyknęła Sus.
W tej chwili doszedł do nas Jus. Kobieta na jego widok rozpromieniła się i powiedziała:
- Świetnie! Justin odwiezie Lenę do domu i się nią zaopiekuje. I tak nie miałby z kim ćwiczyć.
Zamarłam na słowa Susan i popatrzyłam błagalnie na Kasie.
- Ym... Może ja wezmę ją do domu? - spytała niepewnie dziewczyna.
- Nie, wykluczone. Derek wtedy nie miałby z kim tańczyć, a z Justinem by nie mógł - zaśmiała się.
- Chodź do samochodu - Bieber złapał mnie za rękę i wyprowadził z budynku.
Posadził mnie na miejscu pasażera i ruszył. Jechaliśmy w ciszy. Justin od czasu do czasu zadawał jakieś pytania, by nawiązać rozmowę.
- Jesteśmy - powiedział i wyszedł z auta.
Okrążył go i otworzył mi drzwi. Wysiadłam i wyjęłam klucze z torby. Otworzyłam dom i weszłam do środka, a za mną Biebs.
- Możesz już iść jak chcesz - wzruszyłam ramionami.
- Ale Susan kazała mi się Tobą opiekować - wymamrotał smutno.
- Potrafię o siebie zadbać.
Chłopak patrzył na mnie z niedowierzaniem. Czyżbym sprawiła mu przykrość? Mam nadzieję, że nie. Nie lubię być niemiła, ale to jedyne wyjście. Chyba powinnam go przeprosić, bo to Sus go w to wpakowała. Jego pewnie nie obchodzi moje zdrowie.
- Przepraszam - powiedziałam prawie szeptem.
- Za co? - zapytał, lekko się uśmiechając. Kocham jego uśmiech.
- Za to, że byłam przed chwilą szorstka w stosunku co do Ciebie - wytłumaczyłam.
Gwiazdor tylko się uśmiechnął i poszedł do salonu. Włączył telewizor i zaczął skakać po kanałach. Zatrzymał się na kanale, gdzie właśnie leciała powtórka "X Factor". Uśmiechnął się do siebie i rozsiadł się wygodnie na sofie. Nie miałam nic do roboty, więc dosiadłam się do niego. Usiadłam na drugim końcu siedzenia, ale on poklepał miejsce obok siebie.
- Ja nie gryzę - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się niepewnie i przysunęłam się do niego. Przykrył nas kocem i objął ręką. Spięłam się i on to wyczuł. Zaczął masować uspokajająco moje ramię. Rozluźniłam się i położyłam głowę na jego ramię. Czy ja nie za bardzo się wyluzowałam? Czułam się przy nim bezpiecznie i to mnie przerażało, bo muszę go unikać. Oglądałam z zaciekawieniem program, a Justin zerkał czasami na mnie, myśląc, że tego nie zauważę. Jakie to słodkie. Zrobiłam się śpiąca, a była zaledwie 10:06. Ziewnęłam i dokładniej okryłam się kocem. Było mi tak wygodnie w ramionach Juju, że zasnęłam.
POV JUSTIN
Oglądałem powtórkę show, gdy usłyszałem płytki oddech Leny. Spojrzałem na nią i zobaczyłem, że usnęła. Wyglądała uroczo. Nie miałem serca jej zanosić do jej pokoju, bo mogłaby się obudzić. Oglądałem jeszcze chwilę "X Factor" i sam usnąłem.
_________________
Mamy rozdział 6 :) Trochę nudny, ale cóż... Ważne, że jest. :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Najlepsze opowiadanie jakie czytalam!
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie czekam na nn xx http://even-criminals-have-a-heart.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń