wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 7

POV JUSTIN

   Wróciłem z próby, zdjąłem buty i ujrzałem, Lenę stojącą w kuchni plecami do mnie. Podszedłem do niej od tyłu i chwyciłem jej biodra, przysuwając ją do siebie. Pocałowałem ją w ucho i przygryzłem jej płatek, mówiąc:
-Cześć piękna.
-O, już jesteś. Zaraz będzie obiad.- powiedziała uśmiechnięta.
   Z tego, co zauważyłem robiła moje ulubione danie - spaghetti. Mniam... Już mi ślinka cieknie na samą myśl. 
   Pocałowałem ją w usta i poszedłem do salonu gdzie na dywanie bawili się klockami Max i Mia. Zacząłem się skradać, i gdy doszedłem do dzieci zacząłem je łaskotać.
- Tatuś! - krzyknęły chórem szkraby.
- Cześć księżniczko - przywitałem moją trzyletnią córkę. - Cześć mięśniaku - zaśmiałem się i poczochrałem włosy mojego pięcioletniego synka.
- Ej, nie czochraj moich włosów! - wydął dolną wargę Max, sepleniąc.
- Oj, czekaj poprawię Ci fryzurę i będziesz miał taką jak tatuś, dobrze? - zaproponowałem, na co tylko pokiwał głową. Wziąłem się do roboty i zacząłem zaczesywać włosy do góry. Max był bardzo podobny do mnie, chociaż nos miał po mamie - Lenie.
- Gotowe! - oznajmiłem po skończonej pracy. Dziecko tylko pocałowało mnie w policzek i pobiegło do łazienki zobaczyć jak wygląda. W tym czasie do salonu weszła moja żona z talerzami. Podbiegłem do niej by przejąć naczynia.
- Daj pomogę - zaoferowałem.
- Dobrze, to ja idę po sztućce - uśmiechnęła się i zawróciła do kuchni. Słyszałem brzęczenie metalu i zaraz potem Lena rozkładała widelce po prawej stronie talerzy. 
- Mia, Max już jest obiad! - krzyknęła dwudziestopięciolatka. Dzieci zaraz przybiegły i usiadły do stołu. Ja z moim kochaniem poszliśmy do kuchni po szklanki i sok. Dosiedliśmy się do naszych skarbów i nałożyliśmy sobie makaron z sosem. Zaczęliśmy jeść i rozmawiać.
- Kochanie, mam dla Ciebie niespodziankę na naszą piątą rocznicę ślubu - zakomunikowałem zadowolony.
   Miałem dla niej piosenkę napisaną z myślą o naszych wspólnych chwilach, które spędziliśmy razem przez 9 lat. Długo się znamy i dobrze się dogadujemy mimo tego, że w młodym wieku się pobraliśmy. 

***

   Gdy dzieci już spały była 20:30, więc poszliśmy do salonu i oglądaliśmy jakiś horror.  Moja ukochana się bała, więc objąłem ją i się w siebie wtuliliśmy, a po chwili zasnęła, a ja zaraz po niej.

   Usłyszałem głośne śmiechy, więc podniosłem się i zobaczyłem, że jestem przytulony do Leny. Dziewczyna jeszcze spała. Wyglądała słodko, ale jak to się stało? Przyjemnie mi się spało. A ten sen? Co to było? Czemu akurat był z Leną? Ja się przecież nie zakochałem. Nie! Na pewno nie, no bo co w niej takiego? Phi... No właśnie, te niebieskie oczy, ciało... Ugh.. Justin spokój!
- Jak to się spało? - chichotał Matt.
- Nie wiem. Oglądaliśmy X-factor i chyba zasnęliśmy... - mówiłem zaspany.
- Nie "chyba" tylko na pewno - wciąż śmiał się chłopak.
  Do salonu właśnie weszły dziewczyny.
- O mój Boże! - pisnęła Kate.
- Awww... - powiedziała Axelle z uśmiechem na twarzy. - Jak słodko razem wyglądacie! - dodała, krzycząc.
   W tym momencie obudziła się Lena.

POV LENA

   Zjedliśmy obiad razem z Justinem i dziećmi. Położyliśmy nasze skarby spać i poszliśmy do salonu pooglądać jakiś horror. Strasznie się bałam i wtuliłam się w Justina. Po chwili zasnęłam....

   Usłyszałam czyiś głos, były to dziewczyny. Otworzyłam rozespane oczy i właśnie zdałam sobie sprawę, że spałam wtulona w Justina. O Boże... Jak to się stało? Szybko odsunęłam się poprawiając ubrania.

- Umm, cześć - przywitałam niepewnie wszystkich.
- No, cześć. Nie wiedzieliśmy, że tak szybko zadziałacie - dogryzł Tao.
   Nie dość, że spałam wtulona w Justina, to jeszcze miałam z nim sen. Byliśmy małżeństwem?... O czym ja śnię? Boże, teraz będę jeszcze bardziej zestresowana w Jego towarzystwie....
- Lena się źle czuła, więc przytuliłem ją do siebie i przykryliśmy się kocem. Nawet nie wiemy kiedy, zasnęliśmy - tłumaczył się Justin.
- No dobra, wierzymy. Idziecie dzisiaj na imprezę do Alexis? - zapytała Victoria.
- Ja nie mam ochoty - powiedziałam to w tym samym czasie co Justin.
- Aha. Nie chcemy wiedzieć co będziecie robić - zaśmiał się Marco.
- Przestań! Źle się czuję. Nie pamiętasz co było na próbie? I nie wiem dlaczego Justin nie idzie, więc odwal się! - rzuciłam w niego poduszką.
- To ja zostanę z Justinem. Nie chcę żeby został sam, bo tak głupio... - powiedział Alex czochrając swoje włosy.
- No i świetnie! Kate zostaniesz ze mną? Chcę Ci coś opowiedzieć... - spytałam niepewnie przyjaciółkę, nie chcąc jej odciągnąć od imprezy.
- Jasne! Jak mój miś nie idzie to ja też - zakomunikowała.
- Oh, skarbie jakie to miłe! - zażartował Jus.
- Odwal się Bieber! - odepchnęła go dziewczyna, na co wszyscy się zaśmiali.
- No właśnie! To mój skarb, Ty masz Lenę - wtrącił się Alex.
   Zaczerwieniłam się w tym momencie i zasłoniłam twarz włosami. Zdałam sobie sprawę, że nadal jesteśmy do siebie przytuleni. Wygodnie mi było, muszę to przyznać. Justin mocniej mnie przytulił, przez co serce mi stanęło.

***

   Ludzie poszli już do Alexis, a ja, Justin, Alex i Kate robiliśmy razem ciasto. Zabawa była przednia. Cali byliśmy w mące. Gdy biszkopt piekł się w piekarniku, zaczęliśmy robić krem. Kate wsypała proszek do miski i dodała składniki. Alex chwycił mikser i miksował mieszankę do uzyskania gładkiej masy. Kate chwyciła jego rękę, którą trzymał na urządzeniu i pracowali razem nad uzyskaniem idealnego kremu. Ja z Justinem myliśmy owoce leśne, czasami podjadając sobie pojedyncze maliny i borówki. Masa kremowa była skończona, a owoce umyte. W pewnej chwili Justin podbiegł do miski i nałożył trochę białego kremu na palec i... Zabiję Go! Ubrudził mi kremem twarz.
- Justin! - pisnęłam.
- Ślicznie wyglądasz z tym kremem na buzi. Do twarzy Ci w białym - puścił mi oczko.
   W tym momencie gotowało się we mnie. Chwyciłam w garść mąkę i sypnęłam mu w twarz. Otrzepał swoje włosy i oddał mi tym samym. Do zabawy dołączyli się nasze gołąbki. Świetnie się bawiliśmy, ale przypomniał mi się sen i wstrzymałam atak na Justina. Nie wiem czemu się tak zachowuję po jednym, głupim śnie, ale naprawdę się przed nim peszyłam przypominając sobie nasze "małżeństwo". Momentalnie Jus zrobił się nerwowy. Ale czemu? Kate wyczuła napięcie i zapytała:
- Chcesz pogadać?
- A mogłabyś? Byłabym wdzięczna... - powiedziałam zawstydzona faktem, że opowiem komuś o moim zrytym śnie.
- Oczywiście kochanie. Chodź na górę - przytuliła się do mnie dziewczyna.
   Poszłyśmy na górę i wszystko jej opowiedziałam. O naszej wspólnej rodzinie z Justinem, o naszych dzieciach i o tym jak zasnęliśmy przy horrorze, tak jak dzisiaj przy jakimś show. Dziwne... Dopiero teraz to powiązałam i zauważyłam podobieństwo.
- A może to proroczy sen? - zapytała uśmiechnięta przyjaciółka.
- Nie! Niemożliwe. Przecież wiesz...

POV JUSTIN

   - Stary mogę Ci zaufać? - zapytałem niepewnie.
- Jasne. O co chodzi? - Alex zaciekawił się. - Niech zgadnę. Chodzi o Lenę? - dodał.
- Nie. To znaczy tak, ale nie. Znaczy nie wiem. Kiedy spaliśmy wtuleni miałem sen, w którym byliśmy małżeństwem. Mieliśmy dzieci, dom. Przez to co mi się przyśniło peszę się przy niej, nie wiem czemu... - opowiedziałem.
- Stary, ona nie wie nic o tym, więc nie ma się co martwić. A tak a pro po, to ładnie razem wyglądacie. Zakochałeś się w niej? - zapytał zaciekawiony.
- Nie i nie mam zamiaru... - zakpiłem.

________________________
Przepraszam, że długo nie dodawałyśmy rozdziału, ale nie miałyśmy czasu i pomysłów. Olśniło mnie dopiero wczoraj, więc napisałam kolejną część. Przepraszam za błędy, ale pisałam to uzgadniając z Oliwią, więc rozpraszałam się. :) Mam nadzieję, że pomysł się spodobał. :D Jest trochę krótki... ;\


1 komentarz: