POV JUSTIN
- Wiesz co? Ja chyba pójdę się położyć - powiedziałem do Alexa.
- Okey - odpowiedział monotonnym tonem.
Ruszyłem w stronę schodów, myśląc o czym Ona rozmawia z Kate.
- Snów o Lenie! - krzyknął chłopak co mnie zdenerwowało, bo dziewczyna mogła to usłyszeć.
- Zamknij się! - odkrzyknąłem żartobliwie.
Wszedłem po schodach i kierowałem się w stronę pokoju gościnnego, w którym już kiedyś spałem.
Szedłem, szedłem aż nagle wpadłem na Lenę. Miała szklane oczy.
- O hej. Uważaj - powiedziałem przyjaźnie.
- Um... Przepraszam, nie zauważyłam Cię - odpowiedziała, patrząc na swoje bose stopy.
- Czemu płaczesz? - myślałem głośno.
- To nic. Nie płaczę - tłumaczyła się.
Dziewczyna mnie minęła i poszła do swojego pokoju, który znajdował się na przeciwko mojego. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Myślałem tylko o gorącym prysznicu, więc tak jak pomyślałem, zrobiłem.
Myłem swoje ciało żelem pod prysznic Axe, włosy zmoczyłem i stworzyłem na nich pianę, dzięki szamponowi Nivea. Umyłem zęby i owinąłem się ręcznikiem. W sypialni założyłem bokserki i próbowałem zasnąć, słuchając muzyki z iPhona.
POV LENA
Po tym jak wpadłam na Justina, wspomnę, że już drugi raz, poszłam pod prysznic. Umyłam się, osuszyłam ciało ręcznikiem, wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Podeszłam do garderoby i wybrałam piżamę, którą po chwili na siebie założyłam. Płożyłam się i od razu zasnęłam.
*Punkt widzenia trzeciej osoby*
- O czym rozmawiałeś z Justinem? - zapytała Kate swojego chłopaka.
- Nie wiem czy mogę powiedzieć, wiesz głupia sprawa. A Ty o czym gadałaś z Leną? - Spytał zaciekawiony Alex. Dziewczyna dosiadła się do niego na kanapie i spojrzała na niego spod rzęs.
- Chodzi o Lenę?
- Tak jakby - odpowiedział zmieszany. - Chodzi o Justina? - zadał podobne pytanie.
- Tak, znaczy tak nie do końca. Dokładnie o sen. Przez niego się peszy przy Justinie...
- Co?! Jaki sen? - spytał entuzjastycznie.
Kasia usiadła wygodnie i myślała jak by mu to opowiedzieć.
- Śniło jej się, że są małżeństwem z Justinem, mają dzieci, dom. Na koniec snu zasnęli w tej samej pozycji co ich zastaliśmy po próbie.
- No co Ty gadasz? - zdziwił się. - Justin miał identyczny sen! Ale jaja...
- A może to coś znaczy? - powiedziała z chytrym uśmieszkiem dziewczyna.
- Może... Ale wiesz jak jest z Leną - powiedział smutno.
- Tak. Niech Justin to zmieni - mówiła błagalnym głosem Kate ze łzami w oczach.
- Nie płacz...- przytulił ją Alex. - Będzie dobrze. Zobaczysz - pocałował ją w czoło.
- Idziemy do pokoju spać? - zapytała śpiąca.
- Okey - chwycił ją za rękę.
Udali się w stronę swojej sypialni, wzięli wspólny prysznic i położyli się spać.
*Następny dzień.*
POV LENA
Promienie słoneczne drażniły moje oczy, więc oznaczało to, iż muszę już wstać. Wstałam z łóżka, poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic. Okryłam się ręcznikiem i zrobiłam dzisiaj makijaż. Nie maluję się często, ale tego dnia naszła mnie ochota, by podkreślić swój wygląd. Przygotowałam sobie wczoraj ubrania, żeby mieć więcej czasu na wyspanie się. Ubrałam się, przeczesałam włosy i wróciłam do łazienki umyć zęby. Chwyciłam telefon i zobaczyłam nową wiadomość.
Od: Kamil
"Cześć słońce! :) Przyjeżdżam w środę odwiedzić Ciebie w Stradford. Stęskniłaś się? Mam nadzieję, że się cieszysz, bo jak zrywałem byłaś bardzo smutna. ;) Będę w środę około godziny 18:00. Całuski! xx- Twój Kamil"
Kurwa! Wymazałam go sobie z pamięci, a on od tak chcę znowu pojawić się w moim życiu?! Przestałam o nim myśleć dopiero jakiś miesiąc temu.
*flashback*
Od: Kamil <3
"Możemy spotkać się w parku o 18:00? xx- Kamil"
Uśmiechnęłam się do telefonu i szybko mu odpisałam.
Do: Kamil <3
"Jasne skarbie. :) xx- Lena"
On jest bardzo romantyczny, ciekawe co tym razem wymyślił.
Jest godzina 16:30, więc mogę zacząć się szykować. Nie mogę się doczekać! Uśmiech mam od ucha do ucha i nie mogę przestać się śmiać.
Podeszłam do szafy i wybrałam sukienkę. Poszłam do łazienki, poprawiłam makijaż i popsikałam się perfumami. Była już 17:45. Zeszłam na dół i wyszłam z domu.
Szłam wolnym krokiem w stronę parku. Gdy zobaczyłam Kamila siedzącego na ławce, zaczęłam iść szybciej. Podeszłam do niego i zakryłam mu oczy.
- Kto to? - powiedziałam radosna.
- Lena?- zapytał monotonnym tonem.
Dosiadłam się do chłopaka i zaczęłam mu się przyglądać. Miał czarny t-shirt, jasne jeansy i ciemne trampki.
- Dlaczego chciałeś się spotkać? - spytałam siadając po turecku na ławce.
- Musimy porozmawiać - oznajmił pewnym tonem.
W jednej chwili oczy mi się zeszkliły. Domyśliłam się, że chce zerwać.
- Chyba musimy się rozstać - rzekł niewzruszony.
- Dlaczego?.. - delikatnie zapytałam.
- Nie zrozum mnie źle. Ja Cię bardzo kocham, ale... No po prostu nie możemy być.
- Wiedziałam. Jesteś taki sam jak pozostali! - wstałam i odeszłam napięcie.
- Lena, czekaj! - krzyczał za mną.
Ja odpowiedziałam, pokazując mu tylko środkowy palec i zaczęłam biec do domu. Gdy weszłam do pomieszczenia od razu pobiegłam do swojego pokoju i z płaczem rzuciłam się na łóżko. Nikt nie wiedział co się stało... To znaczy na pewno pomyśleli, że się z nim pokłóciłam. Przyszły do mnie dziewczyny wszystko im powiedziałam, zaraz potem wiedzieli też chłopacy. Byli dla mnie tacy kochani, wspierali mnie, dodawali siły by iść dalej, tłumaczyli, że on mnie kocha, ale też jest mu ciężko. Trwało to jakieś trzy miesiące zanim przestałam o nim myśleć.
Trudno było mi o nim zapomnieć, bo go kochałam... Właśnie KOCHAŁAM, już nie kocham go, bo... Bo po prostu nie i już. Wiadomość została wysłana wczoraj o godzinie 23:47 i już dzisiaj przylatuje. On jest niepoważny! Jak myśli, że może się zatrzymać u nas to się myli. Nie odpiszę mu, bo i tak pewnie już kupił bilet. Nic nie zrobi jak mu napiszę, że nie może przyjechać... Ach, taki jest Kamil. W sumie się mu nie dziwie, ja wyjechałam, a związki na odległość nie wypalają. W końcu ja go naprawdę kochałam, on był moją pierwszą prawdziwą miłością. Byłam z nim jak prawie rok. Boże... Nie potrafię, no nie potrafię jak go zobaczę to wszystko znów powróci. Te spędzone razem chwilę, jego dotyk, zapach, pocałunki. Nie mogę, to jest ode mnie silniejsze. Nie widziałam się z nim od czterech miesięcy. Ciekawe czy się zmienił, czy ma kogoś? Chce tylko żeby był szczęśliwy, należy mu się, to dobry chłopak. Przez to wszystko zapomniałam, że Justin u nas jest... Nie bo za mało mam problemów. Trudno może jak przyjedzie Kamil to nie będę o nim myśleć i nadrobię chwilę z byłym. Ciekawe co tam u niego? Zerknęłam na zegarek i widniała 07:59. Dobra mam miej więcej dziesięć godzin żeby się ogarnąć z tym wszystkim. Tylko zaraz... Skąd on wie gdzie mieszkamy? Ktoś mu musiał powiedzieć... Chłopaki! Szybko zbiegłam na dół i ruszyłam w stronę salonu, gdzie wszyscy byli.
- Dobra, kogo to sprawka? - zapytałam od razu przy wejściu. Wszyscy od razu się na mnie spojrzeli zdezorientowani.
- Yyy... O co chodzi? - spytał zmieszany Tao.
- Wy już dobrze wiecie o co mi chodzi - wskazałam na nich palcem.
- No właśnie, nie za bardzo - powiedział Nick.
- Kto zaprosił tu Kamila? - spytałam. Wszyscy tylko wymienili się spojrzeniami. - No ej! Trudno już stało się i tak dzisiaj przyjedzie, więc kto ?- dopytywałam.
- No ja - przyznał się Paul.
- W sumie to wszyscy - odezwał się Marco. - Ostatnio gadałem z nim przez skype i pomyśleliśmy, że fajnie byłoby gdyby nas odwiedził. Chcieliśmy zrobić Ci niespodziankę - wzruszył ramionami.
- Czy wy do reszty powariowaliście?! - krzyknęłam, wyrzucając ręce w powietrze. - Przecież ja się dopiero co ogarnęłam po wszystkim, a Wy go tu zapraszacie? W ogóle na ile przyjeżdża?
- No na jakiś tydzień - powiedział zdezorientowany Nick.
- Coo!? - otworzyłam szeroko oczy. - Tydzień? Boże trzymaj mnie bo ich zaraz pozabijam.
- Lena! Spokojnie. Wiemy, że chcesz się z nim spotkać, tęsknisz za nim... Widać to - podszedł do mnie Paul i położył mi rękę na ramieniu.
- Niech będzie, ale po prostu to był dla mnie szok. Cieszę się, że go zobaczę. Nadrobimy te cztery miesiące - uśmiechnęłam się lekko.
- No widzisz - uśmiechnął się chłopak. - Będzie fajnie. Dopiero teraz zauważyłam, że Justin siedzi na kanapie i się wszystkiemu przygląda. Zrobiło mi się głupio, że tak wyskoczyłam nagle.
- Okey. To ja idę coś zjeść i idziemy - oznajmiłam, omijając wzroku Justina. Poszłam do kuchni i wrobiłam sobie płatki. Szybko zjadłam i ruszyłam w stronę drzwi frontowych.
- Idziemy! - krzyknęłam żeby wszyscy usłyszeli. Chwilę później już na dworze.
- Dobra, to spotkamy się na miejscu - powiedział Justin.
- Zaczekaj. Pojadę z Tobą - oznajmiłam nagle, nie zastanawiając się nad tym.
- Okey, jak chcesz - odpowiedział.
- Po prostu nie chce żebyś jechał sam - szybko się wytłumaczyłam.
- Spoko - powiedział bez humoru. Wydaję mi się, że jest jakiś dziwny. Może przez to, że usłyszał naszą rozmowę.
- To widzimy się na miejscu - powiedział Matt.
Ruszyliśmy w stronę auta Justina. Szybko wsiadłam i po chwili ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy, to było trochę niezręczne, ale nie wiedziałam nawet co mam mówić. Na szczęście... Albo nie, Justin się odezwał.
- Czemu wczoraj płakałaś? Coś się stało? - popatrzył na mnie i po chwili wrócił wzrokiem na jezdnie.
- Amm, nie nic się nie stało. Po prostu miałam zły dzień, źle się czułam - skłamałam.
- To chyba nie przez wczorajszą sytuację? - zmieszał się.
- Nie! Nie, to nie o to chodziło - wytłumaczyłam się szybko.
- To dobrze. Mam nadzieję, że nie przez chłopaka - powiedział po chwili.
- Co? - spytałam zaskoczona zmianą tematu.- Nie, ja nie mam chłopaka.
- A ten Kamil? Nie byłaś zadowolona jak się dowiedziałaś, że przyjedzie - kontynuował.
- Ahh, nie po prostu to się stało tak szybko. Kamil to mój były i nie widziałam się z nim cztery miesiące odkąd wyjechałam z Nowego Jorku - wytłumaczyłam szeptem.
- Okey. Rozumiem - powiedział, nadal prowadząc. Chyba trochę go to zaskoczyło jak mu powiedziałam kto to Kamil, ale i tak by się dowiedział. Po dziesięciu minutach dojechaliśmy pod studio, akurat wszyscy też już dotarli, więc ruszyliśmy do wejścia.
- Cholera, jak zimno - powiedziała Victoria, pocierając ręce.
- W końcu jest prawie grudzień - wytłumaczył Marco.
- Tak. Niedługo święta! - krzyknęła podekscytowana Naomi z czego wszyscy się zaśmiali.
Próba była dość spokojna. Ćwiczyliśmy nasz układ. Nie wiem czemu, ale przy Justinie czułam się niezręcznie. Ten sen, jeszcze Kamil... Boże o co tu chodzi? Jus odwiózł mnie do domu i sam pojechał do siebie. Była godzina 11:50, więc miałam jeszcze trochę czasu do przyjazdu Kamila. Postanowiłam pójść do pokoju i wziąć relaksującą kąpiel, by wszystko przemyśleć. Odkręciłam wodę i poszłam do garderoby wybrać dresy. Wróciłam do łazienki, spojrzałam w lustro i pomyślałam "Jestem beznadziejna. Niech to się już skończy. Mam dosyć". Weszłam do przygotowanej kąpieli i chwyciłam żyletkę. Usiadłam w wannie z podkulonymi nogami i przyłożyłam ostre narzędzie do nich. Chciałam zrobić jedną porządną ranę, ale nie dałam rady. Coś mnie powstrzymało. Nie chcę szpecić swojego ciała, tym bardziej, że tańczę. Nie teraz... Miałabym kłopoty u Susan, Kate i Paula. Rzuciłam żyletkę gdzieś na podłogę i zanurzyłam się pod wodę. Wynurzyłam głowę z piany i zaczesałam włosy do tyłu. Umyłam się cała, od stóp do głów i okryłam się ręcznikiem. Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i szybko wskoczyłam do łóżka, uprzednio sprawdzając godzinę. Była 13:25, więc ustawiłam budzik na 15:30. Rozpłynęłam się we własnych myślach i zasnęłam.
POV JUSTIN
Odwiozłem Lenę i wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie lasagne. Cały czas zastanawiałem się co robił Kamil w przeszłości Leny. Tak naprawdę nic o niej nie wiem. Źle mi z tym, że się nie zainteresowałem, ale było widać, że ona nie ma ochoty na rozmowy ze mną. Ona ma jakieś problemy. Chciałbym się dowiedzieć, chociażby tego skąd pochodzi, ale zgrywa dla mnie niedostępną. Przy innych się śmieje, jest inna, otwarta, a przy mnie? Zamknięta w sobie i mnie unika. Co ja jej kurwa zrobiłem?! Nie chcę z nią być, nic do niej nie czuję. Znamy się niecały tydzień, ale chcę się z nią zaprzyjaźnić.
_______________________
Mamy 8 rozdział. ;D Zaraz zabieramy się za pisanie kolejnego, bo mamy wenę. xD Zaraz zaczyna się rok szkolny i będziemy starały się dodawać dwa rozdziały tygodniowo- jeden pisany przez Zuzię, a drugi przez Oliwię. Mamy nadzieję, że się podobało. Do następnego! xx
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
- Wiesz co? Ja chyba pójdę się położyć - powiedziałem do Alexa.
- Okey - odpowiedział monotonnym tonem.
Ruszyłem w stronę schodów, myśląc o czym Ona rozmawia z Kate.
- Snów o Lenie! - krzyknął chłopak co mnie zdenerwowało, bo dziewczyna mogła to usłyszeć.
- Zamknij się! - odkrzyknąłem żartobliwie.
Wszedłem po schodach i kierowałem się w stronę pokoju gościnnego, w którym już kiedyś spałem.
Szedłem, szedłem aż nagle wpadłem na Lenę. Miała szklane oczy.
- O hej. Uważaj - powiedziałem przyjaźnie.
- Um... Przepraszam, nie zauważyłam Cię - odpowiedziała, patrząc na swoje bose stopy.
- Czemu płaczesz? - myślałem głośno.
- To nic. Nie płaczę - tłumaczyła się.
Dziewczyna mnie minęła i poszła do swojego pokoju, który znajdował się na przeciwko mojego. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Myślałem tylko o gorącym prysznicu, więc tak jak pomyślałem, zrobiłem.
Myłem swoje ciało żelem pod prysznic Axe, włosy zmoczyłem i stworzyłem na nich pianę, dzięki szamponowi Nivea. Umyłem zęby i owinąłem się ręcznikiem. W sypialni założyłem bokserki i próbowałem zasnąć, słuchając muzyki z iPhona.
POV LENA
Po tym jak wpadłam na Justina, wspomnę, że już drugi raz, poszłam pod prysznic. Umyłam się, osuszyłam ciało ręcznikiem, wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Podeszłam do garderoby i wybrałam piżamę, którą po chwili na siebie założyłam. Płożyłam się i od razu zasnęłam.
*Punkt widzenia trzeciej osoby*
- O czym rozmawiałeś z Justinem? - zapytała Kate swojego chłopaka.
- Nie wiem czy mogę powiedzieć, wiesz głupia sprawa. A Ty o czym gadałaś z Leną? - Spytał zaciekawiony Alex. Dziewczyna dosiadła się do niego na kanapie i spojrzała na niego spod rzęs.
- Chodzi o Lenę?
- Tak jakby - odpowiedział zmieszany. - Chodzi o Justina? - zadał podobne pytanie.
- Tak, znaczy tak nie do końca. Dokładnie o sen. Przez niego się peszy przy Justinie...
- Co?! Jaki sen? - spytał entuzjastycznie.
Kasia usiadła wygodnie i myślała jak by mu to opowiedzieć.
- Śniło jej się, że są małżeństwem z Justinem, mają dzieci, dom. Na koniec snu zasnęli w tej samej pozycji co ich zastaliśmy po próbie.
- No co Ty gadasz? - zdziwił się. - Justin miał identyczny sen! Ale jaja...
- A może to coś znaczy? - powiedziała z chytrym uśmieszkiem dziewczyna.
- Może... Ale wiesz jak jest z Leną - powiedział smutno.
- Tak. Niech Justin to zmieni - mówiła błagalnym głosem Kate ze łzami w oczach.
- Nie płacz...- przytulił ją Alex. - Będzie dobrze. Zobaczysz - pocałował ją w czoło.
- Idziemy do pokoju spać? - zapytała śpiąca.
- Okey - chwycił ją za rękę.
Udali się w stronę swojej sypialni, wzięli wspólny prysznic i położyli się spać.
*Następny dzień.*
POV LENA
Promienie słoneczne drażniły moje oczy, więc oznaczało to, iż muszę już wstać. Wstałam z łóżka, poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic. Okryłam się ręcznikiem i zrobiłam dzisiaj makijaż. Nie maluję się często, ale tego dnia naszła mnie ochota, by podkreślić swój wygląd. Przygotowałam sobie wczoraj ubrania, żeby mieć więcej czasu na wyspanie się. Ubrałam się, przeczesałam włosy i wróciłam do łazienki umyć zęby. Chwyciłam telefon i zobaczyłam nową wiadomość.
Od: Kamil
"Cześć słońce! :) Przyjeżdżam w środę odwiedzić Ciebie w Stradford. Stęskniłaś się? Mam nadzieję, że się cieszysz, bo jak zrywałem byłaś bardzo smutna. ;) Będę w środę około godziny 18:00. Całuski! xx- Twój Kamil"
Kurwa! Wymazałam go sobie z pamięci, a on od tak chcę znowu pojawić się w moim życiu?! Przestałam o nim myśleć dopiero jakiś miesiąc temu.
*flashback*
Od: Kamil <3
"Możemy spotkać się w parku o 18:00? xx- Kamil"
Uśmiechnęłam się do telefonu i szybko mu odpisałam.
Do: Kamil <3
"Jasne skarbie. :) xx- Lena"
On jest bardzo romantyczny, ciekawe co tym razem wymyślił.
Jest godzina 16:30, więc mogę zacząć się szykować. Nie mogę się doczekać! Uśmiech mam od ucha do ucha i nie mogę przestać się śmiać.
Podeszłam do szafy i wybrałam sukienkę. Poszłam do łazienki, poprawiłam makijaż i popsikałam się perfumami. Była już 17:45. Zeszłam na dół i wyszłam z domu.
Szłam wolnym krokiem w stronę parku. Gdy zobaczyłam Kamila siedzącego na ławce, zaczęłam iść szybciej. Podeszłam do niego i zakryłam mu oczy.
- Kto to? - powiedziałam radosna.
- Lena?- zapytał monotonnym tonem.
Dosiadłam się do chłopaka i zaczęłam mu się przyglądać. Miał czarny t-shirt, jasne jeansy i ciemne trampki.
- Dlaczego chciałeś się spotkać? - spytałam siadając po turecku na ławce.
- Musimy porozmawiać - oznajmił pewnym tonem.
W jednej chwili oczy mi się zeszkliły. Domyśliłam się, że chce zerwać.
- Chyba musimy się rozstać - rzekł niewzruszony.
- Dlaczego?.. - delikatnie zapytałam.
- Nie zrozum mnie źle. Ja Cię bardzo kocham, ale... No po prostu nie możemy być.
- Wiedziałam. Jesteś taki sam jak pozostali! - wstałam i odeszłam napięcie.
- Lena, czekaj! - krzyczał za mną.
Ja odpowiedziałam, pokazując mu tylko środkowy palec i zaczęłam biec do domu. Gdy weszłam do pomieszczenia od razu pobiegłam do swojego pokoju i z płaczem rzuciłam się na łóżko. Nikt nie wiedział co się stało... To znaczy na pewno pomyśleli, że się z nim pokłóciłam. Przyszły do mnie dziewczyny wszystko im powiedziałam, zaraz potem wiedzieli też chłopacy. Byli dla mnie tacy kochani, wspierali mnie, dodawali siły by iść dalej, tłumaczyli, że on mnie kocha, ale też jest mu ciężko. Trwało to jakieś trzy miesiące zanim przestałam o nim myśleć.
Trudno było mi o nim zapomnieć, bo go kochałam... Właśnie KOCHAŁAM, już nie kocham go, bo... Bo po prostu nie i już. Wiadomość została wysłana wczoraj o godzinie 23:47 i już dzisiaj przylatuje. On jest niepoważny! Jak myśli, że może się zatrzymać u nas to się myli. Nie odpiszę mu, bo i tak pewnie już kupił bilet. Nic nie zrobi jak mu napiszę, że nie może przyjechać... Ach, taki jest Kamil. W sumie się mu nie dziwie, ja wyjechałam, a związki na odległość nie wypalają. W końcu ja go naprawdę kochałam, on był moją pierwszą prawdziwą miłością. Byłam z nim jak prawie rok. Boże... Nie potrafię, no nie potrafię jak go zobaczę to wszystko znów powróci. Te spędzone razem chwilę, jego dotyk, zapach, pocałunki. Nie mogę, to jest ode mnie silniejsze. Nie widziałam się z nim od czterech miesięcy. Ciekawe czy się zmienił, czy ma kogoś? Chce tylko żeby był szczęśliwy, należy mu się, to dobry chłopak. Przez to wszystko zapomniałam, że Justin u nas jest... Nie bo za mało mam problemów. Trudno może jak przyjedzie Kamil to nie będę o nim myśleć i nadrobię chwilę z byłym. Ciekawe co tam u niego? Zerknęłam na zegarek i widniała 07:59. Dobra mam miej więcej dziesięć godzin żeby się ogarnąć z tym wszystkim. Tylko zaraz... Skąd on wie gdzie mieszkamy? Ktoś mu musiał powiedzieć... Chłopaki! Szybko zbiegłam na dół i ruszyłam w stronę salonu, gdzie wszyscy byli.
- Dobra, kogo to sprawka? - zapytałam od razu przy wejściu. Wszyscy od razu się na mnie spojrzeli zdezorientowani.
- Yyy... O co chodzi? - spytał zmieszany Tao.
- Wy już dobrze wiecie o co mi chodzi - wskazałam na nich palcem.
- No właśnie, nie za bardzo - powiedział Nick.
- Kto zaprosił tu Kamila? - spytałam. Wszyscy tylko wymienili się spojrzeniami. - No ej! Trudno już stało się i tak dzisiaj przyjedzie, więc kto ?- dopytywałam.
- No ja - przyznał się Paul.
- W sumie to wszyscy - odezwał się Marco. - Ostatnio gadałem z nim przez skype i pomyśleliśmy, że fajnie byłoby gdyby nas odwiedził. Chcieliśmy zrobić Ci niespodziankę - wzruszył ramionami.
- Czy wy do reszty powariowaliście?! - krzyknęłam, wyrzucając ręce w powietrze. - Przecież ja się dopiero co ogarnęłam po wszystkim, a Wy go tu zapraszacie? W ogóle na ile przyjeżdża?
- No na jakiś tydzień - powiedział zdezorientowany Nick.
- Coo!? - otworzyłam szeroko oczy. - Tydzień? Boże trzymaj mnie bo ich zaraz pozabijam.
- Lena! Spokojnie. Wiemy, że chcesz się z nim spotkać, tęsknisz za nim... Widać to - podszedł do mnie Paul i położył mi rękę na ramieniu.
- Niech będzie, ale po prostu to był dla mnie szok. Cieszę się, że go zobaczę. Nadrobimy te cztery miesiące - uśmiechnęłam się lekko.
- No widzisz - uśmiechnął się chłopak. - Będzie fajnie. Dopiero teraz zauważyłam, że Justin siedzi na kanapie i się wszystkiemu przygląda. Zrobiło mi się głupio, że tak wyskoczyłam nagle.
- Okey. To ja idę coś zjeść i idziemy - oznajmiłam, omijając wzroku Justina. Poszłam do kuchni i wrobiłam sobie płatki. Szybko zjadłam i ruszyłam w stronę drzwi frontowych.
- Idziemy! - krzyknęłam żeby wszyscy usłyszeli. Chwilę później już na dworze.
- Dobra, to spotkamy się na miejscu - powiedział Justin.
- Zaczekaj. Pojadę z Tobą - oznajmiłam nagle, nie zastanawiając się nad tym.
- Okey, jak chcesz - odpowiedział.
- Po prostu nie chce żebyś jechał sam - szybko się wytłumaczyłam.
- Spoko - powiedział bez humoru. Wydaję mi się, że jest jakiś dziwny. Może przez to, że usłyszał naszą rozmowę.
- To widzimy się na miejscu - powiedział Matt.
Ruszyliśmy w stronę auta Justina. Szybko wsiadłam i po chwili ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy, to było trochę niezręczne, ale nie wiedziałam nawet co mam mówić. Na szczęście... Albo nie, Justin się odezwał.
- Czemu wczoraj płakałaś? Coś się stało? - popatrzył na mnie i po chwili wrócił wzrokiem na jezdnie.
- Amm, nie nic się nie stało. Po prostu miałam zły dzień, źle się czułam - skłamałam.
- To chyba nie przez wczorajszą sytuację? - zmieszał się.
- Nie! Nie, to nie o to chodziło - wytłumaczyłam się szybko.
- To dobrze. Mam nadzieję, że nie przez chłopaka - powiedział po chwili.
- Co? - spytałam zaskoczona zmianą tematu.- Nie, ja nie mam chłopaka.
- A ten Kamil? Nie byłaś zadowolona jak się dowiedziałaś, że przyjedzie - kontynuował.
- Ahh, nie po prostu to się stało tak szybko. Kamil to mój były i nie widziałam się z nim cztery miesiące odkąd wyjechałam z Nowego Jorku - wytłumaczyłam szeptem.
- Okey. Rozumiem - powiedział, nadal prowadząc. Chyba trochę go to zaskoczyło jak mu powiedziałam kto to Kamil, ale i tak by się dowiedział. Po dziesięciu minutach dojechaliśmy pod studio, akurat wszyscy też już dotarli, więc ruszyliśmy do wejścia.
- Cholera, jak zimno - powiedziała Victoria, pocierając ręce.
- W końcu jest prawie grudzień - wytłumaczył Marco.
- Tak. Niedługo święta! - krzyknęła podekscytowana Naomi z czego wszyscy się zaśmiali.
***
Próba była dość spokojna. Ćwiczyliśmy nasz układ. Nie wiem czemu, ale przy Justinie czułam się niezręcznie. Ten sen, jeszcze Kamil... Boże o co tu chodzi? Jus odwiózł mnie do domu i sam pojechał do siebie. Była godzina 11:50, więc miałam jeszcze trochę czasu do przyjazdu Kamila. Postanowiłam pójść do pokoju i wziąć relaksującą kąpiel, by wszystko przemyśleć. Odkręciłam wodę i poszłam do garderoby wybrać dresy. Wróciłam do łazienki, spojrzałam w lustro i pomyślałam "Jestem beznadziejna. Niech to się już skończy. Mam dosyć". Weszłam do przygotowanej kąpieli i chwyciłam żyletkę. Usiadłam w wannie z podkulonymi nogami i przyłożyłam ostre narzędzie do nich. Chciałam zrobić jedną porządną ranę, ale nie dałam rady. Coś mnie powstrzymało. Nie chcę szpecić swojego ciała, tym bardziej, że tańczę. Nie teraz... Miałabym kłopoty u Susan, Kate i Paula. Rzuciłam żyletkę gdzieś na podłogę i zanurzyłam się pod wodę. Wynurzyłam głowę z piany i zaczesałam włosy do tyłu. Umyłam się cała, od stóp do głów i okryłam się ręcznikiem. Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i szybko wskoczyłam do łóżka, uprzednio sprawdzając godzinę. Była 13:25, więc ustawiłam budzik na 15:30. Rozpłynęłam się we własnych myślach i zasnęłam.
POV JUSTIN
Odwiozłem Lenę i wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie lasagne. Cały czas zastanawiałem się co robił Kamil w przeszłości Leny. Tak naprawdę nic o niej nie wiem. Źle mi z tym, że się nie zainteresowałem, ale było widać, że ona nie ma ochoty na rozmowy ze mną. Ona ma jakieś problemy. Chciałbym się dowiedzieć, chociażby tego skąd pochodzi, ale zgrywa dla mnie niedostępną. Przy innych się śmieje, jest inna, otwarta, a przy mnie? Zamknięta w sobie i mnie unika. Co ja jej kurwa zrobiłem?! Nie chcę z nią być, nic do niej nie czuję. Znamy się niecały tydzień, ale chcę się z nią zaprzyjaźnić.
_______________________
Mamy 8 rozdział. ;D Zaraz zabieramy się za pisanie kolejnego, bo mamy wenę. xD Zaraz zaczyna się rok szkolny i będziemy starały się dodawać dwa rozdziały tygodniowo- jeden pisany przez Zuzię, a drugi przez Oliwię. Mamy nadzieję, że się podobało. Do następnego! xx
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Super :)
OdpowiedzUsuń