Pojechałem z Ashley do jej chłopaka. Zaraz potem wracam do domu. Jechaliśmy jakiś czas w ciszy, aż w końcu Ash się odezwała.
-Lena to Twoja dziewczyna?- zapytała z zadziornym uśmiechem.
Tego się nie spodziewałem. Czemu ona o to pyta?
-Nie i nigdy nie będzie. Nie podoba mi się.- odpowiedziałem spokojnie.
-Przecież widziałam jak na nią patrzyłeś.- drążyła temat.
-Nie, wcale nie. Nie patrzyłem na nią w jakiś szczególny sposób.
-Patrzyłeś na nią z miłością.- broniła swoje przekonania.
-Patrzyłem na nią z miłością, bo to moja Belieber.- uśmiechnąłem się na myśl o tym, że ona mnie kocha...
-Czemu się uśmiechasz?- spytała, zauważając mój uśmiech.
-Bo zobaczyłem... Ymm... lisa.- GŁUPEK!
-Serio się cieszysz, że zobaczyłeś lisa? A może to przez Lenkę?- droczyła się.
-To dlatego, że lubię myśleć o Le... lisie.- poplątałem się we własnych słowach.
-Tak, bo Lena jest... Jak to Ty na jednym z wywiadów powiedziałeś o Beyonce, "se-cute".- zaśmiała się.
-Prawda!- przytaknąłem.-To znaczy nie! To lisy są se-cute.- śmiałem się.
-Mam Cię! Wiedziałam. Podoba Ci się Lena.- krzyczała na całe auto.
-Jesteś niemożliwa.- zerknąłem na nią.
Po dwudziestu minutach, byliśmy już pod hotelem Twist'a. Nie obeszło się od paparazzi. Poszliśmy do recepcji, gdzie nam powiedzieli, który pokój. Zapukaliśmy do drzwi i po dwóch minutach otworzył nam kumpel.
-Siema!- krzyknął.
-No, siema men.- powiedziałem i przywitałem go, braterskim uściskiem.
Lil pocałował Ashley. Musiałem już jechać do domu, bo jutro czwartek czyli trening. A u Twist'a na pewno bym przesiedział całą noc.
-Dobra, ja Was zostawiam samych i jadę do domu.- oznajmiłem.
-Co? Czemu? Zostań.- powiedział zaskoczony przyjaciel.
-Serio, nie mogę. Jutro muszę rano wstać.- tłumaczyłem.
-Ej, ja jutro już wracam z Ash do L.A. Byliśmy tu, tylko dwa dni i widzieliśmy się raz.- próbował mnie namówić.
-Tak, ale była impreza.- powiedziałem z uśmiechem.- Zobaczymy się za...
-W lutym.- powiedział za mnie.- Wtedy zaczynasz trasę.- dodał.
-Uuu.- skrzywiłem się, to aż trzy miesiące.- Przecież możesz przyjechać do mnie.
-Tak, ale ja też nie wiem, czy będę mieć czas, bo muszę nagrywać.- wytłumaczył.
-Ach, tak faktycznie.- zastanowiłem się nad tym.- Dobra będę mieć wolne może niedługo to przyjadę do L.A na dwa-trzy dni.
-Okey.- uśmiechnął się.
-Mam nadzieję, że z Leną.- wtrąciła się Moore.
-Co!?- krzyknął Twist.- Jaką Leną? Ach... Tak, tą z tej grupy. No widziałem ją na filmikach... No, no ładna jest.- uśmiechnął się cwanie.
-Ej!- uderzyła go w ramie dziewczyna.
-To znaczy, Ty jesteś najpiękniejsza.- przytulił dziewczynę. Zaśmiałem się i zerknąłem na zegarek, który wskazywał 12:39.
-Okey- odezwał się po chwili kumpel.- To do zobaczenia stary... Mam nadzieję, że niedługo.- dokończył.
-No ja też mam taką nadzieję.- pożegnałem się braterskim uściskiem. Podszedłem do Ashley i również ją przytuliłem.
-Trzymaj się.- powiedziała.
-Dzięki. Ty też.- uśmiechnąłem się.
Już chciałem iść, gdy usłyszałem głos.
-Ej, Justin!- krzyknęła dziewczyna.
Odwróciłem się i na nią popatrzyłem.
-Tak?- zapytałem.
-Pasujecie do siebie.- uśmiechnęła się.
Pokiwałem głową i również się uśmiechnąłem. Przed wejściem było z dziesięć pieprzonych paparazzo. Ci ludzie nie mają własnego życia! Znów będą nowe plotki, że ja i Ashley jesteśmy razem, tylko szkoda, że nikt nie wie, że to dziewczyna Twist'a. Wsiadłem do swojego samochodu i odjechałem. Po pół godzinie byłem już w domu. Mama była w salonie oglądała telewizję. Poszedłem się przywitać.
-Hej mamo.- pocałowałem ją w policzek.
-Cześć skarbie. Jak trening?- zapytała.
-Dobrze, jestem trochę zmęczony, ale Scooter mówi, że to dla naszego dobra.- wytłumaczyłem.
-Rozumiem Cię. Scoot zawsze chce dla Was jak najlepiej.- uśmiechnęła się pocieszająco.
-Wiem.- oddałem tym samym.
-A jak tam u reszty? Ostatnio spałeś u chłopaków z I.T*.- powiedziała zaniepokojona.
-Wszystko dobrze. Nie martw się mamuś, nie imprezuję już.- oznajmiłem.
-Tak samo jak wczoraj u Lil'a.- powiedziała lekko poirytowana.
-Mamooo.- przeciągnąłem.- Na prawdę, z Twist'em byliśmy tylko w klubie a z I.T po prostu się dobrze bawimy. Nie pijemy, gramy, oglądamy filmy i w ogóle.- próbowałem się bronic.
-Chyba będę musiała poprosić Lenę żeby się Tobą zajęła.- zasugerowała.
-Co!?- krzyknąłem w szoku jak jakiś pięciolatek.
-Normalnie. Jesteście chłopakami, dojrzewacie, nie wiadomo co macie w głowach a dziewczynom z I.T ufam.- mówiła jakby nigdy nic.
-Taa, tylko dziwne, że powiedziałaś tylko LENA.- podkreśliłem ostatnie słowo.
-Justin.- popatrzyła na mnie troskliwie.- Ja po prostu się o Ciebie martwię. Mam już dosyć nowych skandalów. Jesteś moim synem, nie chce wysłuchiwać cały czas skarg na Ciebie. Jesteś dorosły nie mogę Ci rozkazywać wszystkiego, ale chce dla Ciebie jak najlepiej.- dodała to z taką troską w głosie.-
-Wiem mamo. Ja po prostu... Sam nie wiem. Zmieniłem się wiem, ale ja cały czas jestem w środku sobą, po prostu muszę się odnaleźć.- przytuliłem się do rodzicielki.
-Mi tego kochanie mówić nie musisz.- objęła mnie.- Wiem, że o tym wiesz. Po prostu się zagubiłeś. Nadejdzie dzień, w którym wszystko się ułoży. Poznasz dziewczynę, którą pokochasz i ona Ci otworzy oczy.
Moja mama czasem mówiła jak jakiś terapeuta. Bardzo mi pomagała.
-To nie jest tak, że ja się zmieniłem od kiedy nie jestem z Seleną. Nie wiem, z nią byłem szczęśliwy, ale teraz to koniec, muszę iść dalej. Ona jest moją przyjaciółką. Wiem, że Ty ją bardzo lubisz.- powiedziałem to co myślałem.
-Widzisz Justin.- westchnęła.- Selena była Tobie bardzo bliska. Wiem, że się bardzo kochaliście. Jest dla mnie również ważna. To dobra dziewczyna, ale pamiętaj, że nie zależnie kogo wybierzesz to ją też pokocham. To Twój wybór, ja nie mogę wybierać Ci dziewczyn.- wyjaśniła.
-Dziękuję mamo. Pomogłaś mi. Bardzo Cię kocham.- pocałowałem mamę w policzek.
-Dla Ciebie jak najlepiej. Ja Ciebie też skarbie.- uśmiechnęła się.- Chodź zrobimy obiad jest już 14:23.
-Okey.- wstaliśmy i poszliśmy do kuchni przygotować obiad.- Może zrobimy spaghetti?- zaproponowałem.
-Dobry pomysł. Wstawię makaron a Ty w tym czasie podsmaż mięso.
Po około 45 minutach obiad był gotowy. Spokojnie zjedliśmy. Włożyłem naczynia do zmywarki i poszedłem do siebie na górę. Położyłem się na łózko i wziąłem swojego laptopa. Wszedłem na Twittera, poobserwowałem kilka osób, odpisałem paru osobom i tweetnąłem:
"I'm going back to old self"
Jeszcze chwilę posiedziałem i patrzyłem na reakcję moich Belieber's, którym odpisałem. Są wtedy takie szczęśliwe, piszą coś w stylu "OMG Justin mi odpisał, zaraz zemdleje". Śmieszy mnie to, naprawdę. Postanowiłem wejść na konto Leny. W wyszukiwarkę wpisałem i znalazłem ją. Zacząłem ją obserwować, bo wcześnie tego nie zrobiłem, w sumie nikogo z I.T nie obserwowałem więc postanowiłem to zrobić. Wow! Zdziwiłem się obserwuje ją prawie 19 milionów osób. Więcej niż Selene i innych sławnych. Zobaczyłem, że prowadzi też konto na YT, więc postanowiłem wejść. Zazwyczaj filmiki dodają na oficjalny kanał grupy, ale tutaj nie było żadnych filmików o tańcu, tylko jej jak... Śpiewa? Co? Ona śpiewa? Musiałem zobaczyć jakiś jej cover, wybrałem... Ooo, jest "As Long As You Love Me" acoustic. Puściłem i zobaczyłem Lenę, która siedziała na tarasie w domu i obok Paul grał jej na gitarze. Zaczęły lecieć pierwsze nuty i, w końcu zaczęła śpiewać. Boże! Ona śpiewa jak anioł! Dlatego ma najwięcej obserwujących na tt. Zobaczyłem jeszcze inne filmiki. Były również jej z paczką jak się śmieją i bawią. Była tam taka szczęśliwa. Przy mnie taka nie jest, to boli. Po jakieś godzinie przeszukiwania postanowiłem wyłączyć laptopa. Chyba będę musiał pokazać to Scooter'owi. Taki talent nie może się zmarnować. Poszedłem wziąć prysznic. Siedziałem tam około pół godziny i śpiewałem, tak zawsze śpiewam pod prysznicem. Gdy wyszedłem owinąłem się ręcznikiem i poszedłem po bokserki. Ubrałem się i zszedłem na dół na kolację. Mama własnie kończyła.
-Ooo, właśnie miałam Cię wołać.- kładła talerze na stół.
Pomogłem jej i po chwili jedliśmy już jajecznicę dodałem sobie sera. Sam nie wiedziałem, czy mówić, że Lena śpiewa. Mogłaby się zdenerwować a ja tego nie chce, ale coś mi mówiło, że muszę.
-Wiesz mamo.- zatrzymałem się.- Oglądałem filmiki na YT i trafiłem na kanał Leny i ona tam... Śpiewa.- dodałem.
Mama popatrzyła na mnie zaskoczona tak samo jak ja.
-Naprawdę?- uniosła jedna brew.
-Tak. I śpiewa jak anioł!- krzyknąłem podekscytowany.
Rodzicielka spojrzała na mnie pytająco i po chwili się zaśmiała.
-Pokażesz mi?- zapytała.
-Mogę, tylko nie wiem, czy by chciała.- wytłumaczyłem.
-Czemu? Przecież YT to otwarta strona, każdy może to zobaczyć.- wyjaśniła.
-W sumie to tak.
Poszedłem do góry po laptopa i po chwili mama już oglądała filmiki Leny.
-Wow! Nie wiedziałam, że ona śpiewa a tym bardziej ma taki głos.- powiedziała zdumiona.
-No ja też nie. Jest niesamowita.- powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Tak, to prawda. Ta dziewczyna jest niesamowita. Założyła grupę, gdzie szukała ludzi w całej Europie, świetnie tańczy, jest śliczna, mądra, zabawna, śpiewa jak anioł i jest taka kochana.- mówiła to jakby znały się całe życie.
-Tak, ale zaraz skąd wiesz, że jest taka kochana?- zapytałem podejrzliwie.
-Rozmawiałam z nią. To dobra dziewczyna, bardzo wrażliwa i uczuciowa. Uśmiech nie schodzi jej z twarzy.- wyjaśniła.
-Znasz ją lepiej niż ja.- powiedziałem.
-Porozmawiaj z nią to się dowiesz czegoś o niej.- powiedziała i wzruszyła ramionami.
-Tak, łatwo powiedzieć. Przy mnie się tak nie uśmiecha. Ona mnie nie lubi.- mówiłem to i poczułem się źle z tym, że przy wszystkich jest taka szczęśliwa tylko nie przy mnie.
-Ona jest Belieber. Nawet nie wiesz jak bardzo Cie lubi.- dodała.
-A Ty skąd to wiesz?- popatrzyłem na mamę zaskoczony tym co powiedziała.
-Bo mi mówiła. Mówiłam Ci, że z nią rozmawiałam.
O Boże! Lena mnie lubi! Nie wierzę. Uśmiech sam wkradł się na moje usta.
-Z czego się tak cieszysz?- zapytała.
-Co? Nie, nic, nic. Ja już pójdę spać, bo jutro znów trening.- powiedziałem zakłopotany.-Dobranoc.- pocałowałem ją w policzek.
-Dobranoc skarbie.- uśmiechnęła się.
Poszedłem do swojego pokoju i od razu rzuciłem się na łóżko. Zerknąłem na zegarek i wskazywał 20:46. Włączyłem muzykę i po chwili zasnąłem.
_______________________________
Rozdział 12 :) Mam nadzieje, że się podobało! Do nn :P
*I.T= Impossible Twelve
*I.T= Impossible Twelve
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Twitter:
Zuzia-klik
Oliwia-klik
Bardzo fajny czekam na następny. I proszę nie usuwajcie tego :c
OdpowiedzUsuń