piątek, 13 września 2013

Rozdział 16

POV JUSTIN

Patrzyłem na Lenę i się zastanawiałem, czemu nie chce do mnie jechać? Przecież mam dość miejsca żeby poćwiczyć.
-Ale dlaczego coś się stało?- zapytałem ciekawy.
-Tak. Ty się stałeś Justin.- odpowiedziała ostro.
Byłem zmieszany, tą sytuacją. Kurde co jej się stało? Tak z dnia, na dzień zrobiła się jakaś bezuczuciowa.
-O co Ci chodzi do cholery!? Sam już nie wiem. Raz jesteś miła, drugim razem masz na mnie wyjebane.- mówiłem dość wkurzony.
-O co?- prychnęła.- O to, że...- zatrzymała się na chwilę.- Mam tego dość! Cały czas zgrywasz niewiniątko! Raz jesteś z jedną, a drugi raz z drugą. Zdecyduj się w końcu!- ostatnie słowa wykrzyczała.
-Phy...- parsknąłem.- Więc, to o to chodzi. Jesteś zazdrosna. Cały czas jesteś jakaś bipolarna!- również ostatnie słowa wykrzyczałem.
-Nie, nie jestem zazdrosna! Posrało Cię?- zrobiła skrzywioną minę.- Po prostu ja mam szacunek do siebie i nie pozwolę na takie traktowanie. Nie jestem jakąś dziwką, którą możesz się zabawić i później ją olać!- jej słowa wyszły z ust niczym jad .- Mówiłeś, że flirtujesz z dziewczynami, ale nie ranisz ich uczuć! Właśnie widzę.- dodała.
-Ja taki nie jestem! Nie bawię się dziewczynami do cholery! Mam do nich szacunek.- byłem już naprawdę zły.- Nadal jesteś zła za Ashley, tak?- podniosłem brwi do góry.
Dziewczyna popatrzyła na mnie dziwnie.
-Co?! Co Ty w ogóle mówisz? Za Ashley? Proszę Ciebie...- popatrzyła na swoje paznokcie u prawej ręki.
-Nie udawaj, widziałem, że wtedy byłaś nieźle wkurwiona. Sam nie wiem za co... Przecież mieliśmy oddzielne łóżka, z dala od siebie.- gestykulowałem.- Myślisz, że mógłbym z nią się przespać? Haaa.- zaśmiałem się bez humoru.- I to jeszcze z dziewczyną mojego kumpla?
Gdy wypowiedziałem ostatnią część zdania, Lena otworzyła szerzej oczy, jakby się przestraszyła.-
-Czekaj. Co?!- popatrzyła na mnie jak na idiotę.- Jak to dziewczynę kumpla?
-No tak. Ashley, to dziewczyna Lil Twist'a.- wytłumaczyłem.
-Ale... Ja... Boże, jaka ja jestem głupia.- uderzyła się w czoło.
-Naprawdę myślałaś, że mógłbym to zrobić?- podszedłem do niej bliżej.- Powinnaś mi ufać.- złapałem za jej brodę, by na mnie spojrzała.- Jesteś Belieber.
Lena patrzyła na mnie, a ja na nią. Staliśmy zaledwie krok od siebie, gdybym się przybliżył mógł bym ją pocałować.
-Przepraszam.- wymamrotała patrząc mi w oczy.- Nie wiedziałam.
-Nic się nie stało, po prostu mi zaufaj. Nie kłamie Cię Lena.- powiedziałem, to tak czule jak tylko potrafiłem.
-Wiem... Ufam Ci.- dodała po chwili.- Ale ja muszę wszystko przemyśleć. Twoja wczorajsza rozmowa z Victorią...
Otworzyłem szeroko oczy. Boże! Ona nie mogła nic usłyszeć! Odsunąłem się od niej o parę kroków.
-Co?! Słyszałaś coś?- zapytałem spanikowany.
-Nie... To znaczy tylko, że się dobrze bawiliście.- popatrzyła się na kremowe kafelki na podłodze.
-My nic nie robiliśmy.- szybko wytłumaczyłem.- Czyli to byłaś Ty. Wiedziałem, że coś słyszałem.
-Tak, chciałam na chwilę zejść na dół, ale nie chciałam Wam przeszkadzać.- powiedziała szybko.- Nie powinnam przeszkadzać w chwili, gdy się wyznaje komuś, że się go kocha.- ostatnie słowa powiedziała szeptem.
-Ja, przecież nic takiego nie mówi...- przypomniałem sobie.- Ach, tak. Chodziło o, to że jest Belieber, a ja kocham wszystkie Beliebers.- tłumaczyłem się.
-Yhym...- popatrzyła na mnie.- Fajnie, ale ja i tak muszę Justin wszystko przemyśleć, poukładać sobie.- oznajmiła.
-Okey. A ile to potrwa?- zapytałem.
-Nie wiem... Może jutro mi przejdzie, może dwa, trzy dni.... Może miesiąc.- wzruszyła ramionami.
-Co? Tak długo?- Lena popatrzyła na mnie.- Spoko. Poczekam, nie wiem, czy dam radę, ale będę się starał.- mówiłem dość cicho.
Staliśmy tak chwilę, po chwili postanowiłem, że pojadę do domu. Będzie mogła wszystko sobie przemyśleć.
-To ja już pojadę do siebie.- podrapałem się po karku. Podszedłem do drzwi i wymamrotałem coś w stylu "cześć". Usłyszałem, tylko odpowiedź Leny i wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę domu.

POV LENA

Po wyjściu Justina poszłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam, jak  mam się przy nim zachować. To było dość nie zręczne. Ja go kurwa nie potrafię olewać! Cały czas mnie do niego ciągnie. Mam nadzieję, że po tej rozmowie coś do niego dotarło, może da mi spokój. Wiem tylko tyle, że to już koniec rozdział "Justin Bieber" uważam za zamknięty.


*tydzień później*

POV JUSTIN

Minął tydzień od mojej rozmowy z Leną. Przez ten czas w ogóle ze mną nie rozmawiała, nawet na treningach mnie unikała. To jest naprawdę niezręczne, kiedy się razem tańczy. Z innymi rozmawiała normalnie ze Scooter'em, Alfredo, Ryan'em, Chris'em, Chaz'em, tancerzami, a nawet z moją mamą! Mam tego dość.
Jest dzisiaj czwartek, czyli trening. Jestem na sali i z resztą czekamy, aż dziewczyny się przebiorą. Przywitałem się ze wszystkimi z I.T oprócz Leny. Pamiętam, jak powiedziałem, że będę czekał aż się oswoi, ale tydzień? Kurwa bez przesady!
Dziewczyny weszły na salę roześmiane. Rozgrzewka przebiegła szybko, a Lena.... No cóż jak, to przez cały tydzień nawet na mnie nie popatrzyła. Podeszła do wszystkich, którzy stali przy stole, wzięła butelkę wody i się napiła. Przez cały czas ją obserwowałem. Nie ja już nie wytrzymam! Podszedłem pewnym krokiem w jej stronę. Dobra Justin teraz, albo nigdy.

POV LENA

Powiem szczerzę, że dobrze mi wychodzi olewanie Justina. Przez cały tydzień nawet do niego nie szepnęłam słówka, próbowałam też na niego nie patrzeć, ale to było zbyt trudne. Robiłam to tylko, gdy nie patrzył... Czyli bardzo rzadko.
Podeszłam po rozgrzewce się napić. Byłam jeszcze trochę osłabiona i nie mogłam zbyt ciężko ćwiczyć, więc musiałam też chwilę odpocząć.
Stałam sobie spokojnie i nagle usłyszałam bardzo dobrze mi znany głos... Justin. Szczerze? Zamurowało mnie. Nagle wszystkie moje mięśnie się napięły, nie mogłam się ruszyć z miejsca.
-Mam już tego dość!- wykrzyczał przez co wszyscy się na niego spojrzeli, a ja nada stałam w szoku.- Powiedziałaś, że musisz to wszystko przemyśleć... Minął już tydzień, ja już dłużej nie wytrzymam. Co się dzieję! Dlaczego mi nie powiesz? Masz jakieś problemy?- na ostatnie słowa zrobiło mi się słabo. Musiałam jakoś to wszystko odkręcić.
-Nie Twoja sprawa!- powiedziałam ostro.
-To chociaż przestań mnie unikać! Nie wiem, co się dzieję! W pierwszy dzień byłaś normalna. Uśmiechałaś się przy mnie, rozmawiałaś ze mną, a nawet tańczyłaś! Później też było okey. Już nie pamiętasz jak się prawie pocałowaliśmy?!- nadal krzyczał, był naprawdę zły.
O Boże! On to powiedział! Wszyscy od razu przenieśli wzrok z Justina na mnie. Czułam jak moje policzki robią się ciepłe. Musiałam jakoś zareagować.
-Przestań.- wysyczałam przez zęby.
-Bo co?- droczył się.- Wstydzisz się tego?
-Nie, po prostu nikt nie musi tego wiedzieć.- patrzyłam na niego srogo.
-Nie, tego nikt nie musi wiedzieć, ale ja mam prawo wiedzieć czemu mnie unikasz! Co ja Ci zrobiłem? Powiedź mi to wreszcie... Nie mam już siły.- ostanie słowa powiedział, jakby się poddawał.
Postanowiłam mu odpowiedzieć, ale to nie będzie dokładnie prawdą. Trochę skłamię, tak będzie łatwiej...
-Dobra.- założyłam ręce na piersi.
Wszyscy z ekipy na mnie popatrzeli z wyrazem twarzy mówiącym "żartujesz sobie prawda?".
-Oglądałeś film "Szkoła uczuć"?- zapytałam i czułam jak się cała telepie.
-Tak...- Jus dziwnie na mnie popatrzył.- A co To ma do rzeczy?
-Czekaj.- przerwałam mu. Zanim zaczęłam kontynuować wzięłam głęboki oddech.- Możemy zacząć od początku. Zapomnijmy co się stało przez najbliższe dwa tygodnie. Będziemy normalnie wychodzić na miasto, do kina, na spacery... Jak przyjaciele. To wszystko ma jeden mały warunek...- zatrzymałam się.
-Jaki?- spytał.
-Nie zakochaj się we mnie.- widziałam, jak wszyscy się na mnie patrzą. Biebs wyglądał na zdezorientowanego.
-Co?- parsknął śmiechem.
-Słyszałeś.- powiedziałam jadowicie.
-Okey. Spokojnie, nie mam zamiaru.- popatrzył na mnie i nagle jakby go oświeciło.- Ej, zaraz, zaraz... Ty chyba nie jesteś...- nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Nie, nie jestem chora. To tylko osłabienie przez wysiłek mam tak od czasu, gdy zaczęłam się zdrowiej odżywiać i nie jem jakiś fast foodów. Mam tajemnicę, o której nie może się nikt dowiedzieć jest ona osobista. Nie możesz wiedzieć co się stało z moim życiem osiem miesięcy temu, wtedy wszystko się zmieniło.- dokończyłam cicho.Wiedziałam, że wszyscy się na mnie patrzą. Nie mogłam przez chwilę nic zrobić na wspomnienie z paru miesięcy.
-Obiecaj mi.- powiedziałam po chwili ciszy.
Jus patrzył na mnie przez chwilę, lecz wyciągnął rękę w moją stronę. Uścisnęłam ją i powiedział:
-Obiecuję.
-Dobra. trzeba przeciąć.- oznajmiłam.
W mgnieniu oka pojawiła się Kate i "przecięła" nasze dłonie.
-To zaczynamy od początku.- uśmiechnęłam się lekko.
-Tak, chyba tak.- odpowiedział tym samym.

_____________________________________
Aaaa! Lena pogodziła się z Justinem *.* Ciszycie się?? Już po woli wszystko się będzie rozkręcać!
Mama nadzieję, że rozdział się podobał :3 Do następnego! ♥

Jest nowa zakładka "WASZE BLOGI", gdzie możecie zostawić link w komentarzu i my go dodamy do listy ;D

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Twitter:
Oliwia~klik
Zuzia~klik





3 komentarze: