niedziela, 1 września 2013

Rozdział 9

Zadzwonił budzik. Jeden raz, drugi raz, aż w końcu nie wytrzymałam i wstałam. Jest 16:00, a miałam wstać o 15:30. Mam o pół godziny mniej czasu na przygotowanie się i dupa. Nie muszę się już dla niego stroić.
Podeszłam do moich ubrań i wybrałam ten strój. Przemyłam zaspaną twarz i chwyciłam telefon. Zeszłam na dół i była już godzina 17:00, a na lotnisko mamy jakieś 45 minut drogi. Zobaczyłam ekipę siedzącą na kanapie.
-Kto w końcu jedzie ze mną po Kamila?- zapytałam zniecierpliwiona.
-No ja, Kate i Nick.- odpowiedział Alex.
-No to szybko! Przecież mamy 45 minut drogi tam, a Wy jeszcze nie ubrani.
-Okey. Dobra zbieramy się.- wstał piętnastolatek.
-Czekajcie, pójdę po telefon.- oznajmiła roztargniona Kasia.
-To my czekamy w samochodzie.- powiedział Alex, chwycił kluczyki i udał się do samochodu.
Ja usiadłam z tyłu z Nickiem, a nasze gołąbeczki razem z przodu. Ja z chłopakiem nieźle się bawiliśmy. Cały czas tykaliśmy się palcami i łaskotaliśmy.
-Możecie się uspokoić?! Zachowujecie się jak dzieci.- warknął kierowca.
-Przecież nimi jesteśmy.- odwarknął nastolatek.
-Przeszkadza mi to w jeździe i mogę spowodować wypadek! Chcecie tego?!
-Czego się spinasz?- zapytałam zdziwiona jego zachowaniem.
-Przepraszam, denerwuję się przyjazdem Kamila... Źle mi z tym, że Ci nie powiedzieliśmy.- posmutniał.
Kate i Nick przysłuchiwali się tylko, jak rozwinie się nasza rozmowa.
-To ja powinnam być zdenerwowana.- zaśmiałam się bez humoru. -To mój były...- powiedziałam z kamienną twarzą.
-Nie, wiesz mój.- zakpił przystojniak.
-Czy ja czegoś nie wiem?- zapytała ze śmiechem Kate.
-Tak, spotykałem się z nim po kryjomu.
-Cóż w takim razie... Zrywam z Tobą.- powiedziała pewnie dziewczyna.
-Ja tylko żartowałem.- tłumaczył się.
-Ja przecież też.- uśmiechnęła się ciepło i pocałowała go w policzek.
-To jest takie słodkie, że aż się zrzygam.- skomentował Nick.
-Jak masz zamiar przywitać się z Kamilem?- Kate skierowała pytanie do mnie, ignorując docinki młodego.
-Nie wiem...- zmieszałam się.
W tej chwili, ten nieznośny, dokuczliwy i nieuczuciowy dzieciak, wyciągnął do mnie rękę, posyłając ciepły uśmiech. Chwyciłam jego dłoń i zrobiło mi się ciepło na sercu. To mi bardzo pomogło. Taki mały gest, a cieszy.
-Za dziesięć minut będziemy.- oznajmił Alex.
Ścisnęłam dłoń Nicka jeszcze bardziej na co on zasyczał.
-Zaraz połamiesz mi rękę!- krzyknął.
-Ups... Przepraszam.- zaśmiałam się niezręcznie.
-Wy się trzymacie za ręce? Uuuu... Lena lecisz na młodszego?- zażartowała Kate.
-Tak, kocham go od początku, ale bałam mu się to powiedzieć.- odpowiedziałam ze śmiechem.
-Naprawdę?- zapytał Nick, a jego oczy zabłyszczały z nadzieją.
-Nie. A myślałeś, że to prawda?- uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Nie...- powiedział, a jego iskierki zgasły.
-Ale kocham Cię jak brata.- pocieszyłam go.
Czy on myślał, że go kocham? A jak on coś...? Nie... Na pewno nie. Pff...
-Ja Cię też kocham jak siostrę.- wyszczerzył się na siłę.
Przytuliłam go do siebie, a on od razu odwzajemnił uścisk. On jest ostatnio jakiś uczuciowy i kochany. Mam nadzieję, że zostanie tak na stałe, bo wtedy jego dziewczyna będzie szczęściarą.
-Jesteśmy!- krzyknął zadowolony Alex.
Wyszłam z samochodu i spojrzałam na ekran mojego telefonu, gdzie widniała godzina 17:59. Jechaliśmy jeszcze dłużej niż się spodziewaliśmy. Gdy wszyscy wywlekli się z auta była już godzina przylotu Kamila. Podeszliśmy do wejścia i czekaliśmy aż chłopak się gdzieś pojawi. Wypatrywałam go, aż nagle zobaczyłam znajomą mi postać. Wyłonił się z tłumu i tym samym coś we mnie pękło. Mimowolnie łzy zaczęły lecieć po moich policzkach i wszystkie wspomnienia zaczęły wracać. Ten uśmiech i błyszczące oczy... Stanął i położył walizki. Ja w tym momencie nie wytrzymałam i zaczęłam biec w jego stronę. On otworzył ramiona i mocno mnie przytulił. Moja twarz była mokra w słonej cieczy, tak jak i jego kurtka. Pocałował mnie w czubek głowy i odsunął się.
-Tęskniłem...- powiedział to znowu przyciągając mnie do siebie.
-Ja też... Bardzo.- pociągnęłam nosem, a on mnie jeszcze mocniej przytulił.
Przytulaliśmy się jeszcze chwilę, ale oderwaliśmy się, by na siebie popatrzeć.
-Ślicznie wyglądasz. Wyładniałaś.- uśmiechnął się.
Chciałam odpowiedzieć, ale piskliwy głos mi przerwał.
-Cześć Kamil! A z nami się nie przywitasz?- zapytała Kate.
-No już. Cześć.- przytulił ich wszystkich w jednym uścisku.
-Urosłeś.- walnął Nicka po bratersku w ramię.
-Ja wiem.- powiedział szybko.
-Chodźcie do samochodu. Inni też chcą Cię przywitać.- oznajmił uśmiechnięty Alex.
-Okey.
Wziął walizki i zaczęliśmy się kierować do auta. Wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu. Przez całą podróż rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, ale nadal nie wiem jednego- "Czy ma dziewczynę?". Gdyby miał, nie przywitał, by tak swojej byłej. Prychnęłam, na głos nie kontrolując tego.
-A Ci co jest?- zapytała Kate.
-Ale co?- zgrywałam głupią.
-No to co przed chwilą zrobiłaś.
-Głośno myślałam.- wypaliłam.
-Okey, prychnięcie to głośne myślenie. Nie wiedziałam.- drażniła się.
-Za bardzo się wczułam. Koniec tematu.- zakończyłam dyskusję.
Jechaliśmy jeszcze kilka minut, aż dojechaliśmy pod dom. Wyszliśmy z pojazdu i Alex pomógł Kamilowi z bagażami. Miał w sumie tylko dwie małe walizki, ale co tam. Liczy się gest. Weszliśmy do środka i przywitali nas, a raczej naszego gościa, pozostali członkowie grupy.
-Kamil!- przeciągnęła jego imię Naomi.
-Kopę lat!- krzyknął Matt.
-Siema brachu! Jak tam?- zapytał Marco.
-A spoko. Hej wszystkim!- przywitał ekipę Kamil.
Poprzytulaliśmy się trochę i wybraliśmy się do salonu. Caroline poszła do spiżarni po piwo.
-Kamil, chodź pokażę Ci gdzie będziesz spał.- uśmiechnęłam się ciepło i wyciągnęłam do niego rękę.
-Dobrze.- odpowiedział również uśmiechem i chwycił moją dłoń.
Ruszyliśmy w stronę schodów i weszliśmy na górę. Skręciliśmy w prawo i stanęłam przed pierwszymi drzwiami.
-Tutaj jest Twój pokój. Łazienka jest w środku, a ręczniki i inne rzeczy znajdziesz w szafce, pod zlewem.
-Dzięki, macie ładny dom.- powiedział podziwiając pomieszczenie.
-Jak byś czegoś potrzebował to na przeciwko mieszka Kate, a obok po prawej stronie pokój mam ja.
Zeszliśmy na dół, Kamil chwycił walizki i z powrotem poszedł na górę się rozpakować. Ja poszłam do kuchni przygotować coś na kolację. Zdecydowałam się na tortillę, a do pomocy zabrałam Axelle. Obie lubimy gotować, a wszyscy lubią jak to robimy. Szczególnie chłopcy. Zaczęłyśmy kroić warzywa, a po chwili wszystko było skończone. Jak robimy wspólnie jedzenie zawsze idzie nam szybciej.
-Ludzie! Kolacja.- przeciągnęła ostatnie słowo dziewczyna.
-A co zrobiłyście?- zapytała Victoria.
-Tortille z kurczakiem.- odpowiedziałam.
Wzięłyśmy gotowe danie w ręce, a Nick i Marco nam pomogli zanieść wszystko do jadalni.
-Czy ja czuję jedzenie?- spytał uśmiechnięty Kamil.
-Tak. Rozpakowałeś się już?- zapytałam z uśmiechem.
-Prawie tak, jeszcze tylko muszę poskładać koszulki.
-Pomóc Ci?- zaproponowałam.
-Nie, nie trzeba. Dam sobie radę.- odpowiedział.
Jedliśmy kolację, rozmawiając właściwie o niczym. Siedziałam obok Kamila i Paula, a na przeciwko mnie było wolne miejsce. Dziwnie było bez Justina. Lubiłam się z nim droczyć przy stole, to on zawsze siedział, tam gdzie teraz siedzi Kamil. Byłam szczęśliwsza jak koło mnie siedział mój Kidrauhl.

*

Była już godzina 21:49, więc się umyłam i przebrałam się w to. Płożyłam się i zasnęłam.

POV JUSTIN

Postanowiłem pojechać do chłopaków, bo zaprosili mnie bym poznał Kamila. Ubrałem to i założyłem Supry. Chwyciłem kluczyki i ruszyłem do auta. Dobrze się składa, że do nich jadę, bo zostawiłem tam swoje ulubione słuchawki. Po piętnastu minutach byłem na miejscu i zapukałem.
-Cześć!- uśmiechnął się Paul.-Wchodź.
Wszedłem do domu i zobaczyłem znajome twarze i jakiegoś nieznanego mi chłopaka. Pewnie to ten Kamil.
Chłopak dostał lekkiego szoku. Pewnie się zastanawiał co ja- Justin Bieber, robię u nich.
-Hej. Ty jesteś ten Kamil?- uśmiechnąłem się i wyciągnąłem do niego rękę.
-Siema. Tak to ja.- uścisnął moją dłoń.- Ty jesteś Justin, prawda?
-Też tak słyszałem.- zaśmiałem się, a on razem ze mną.
-Zabawny jesteś.- wypalił.
-Ja wiem.- powiedziałem szybko.-Nie no, żartuję. Dzięki.- wyszczerzyłem się.
-Będziesz dzisiaj u nas spał?- zapytała Caroline.
-Ale Kamil chyba ma pokój, w którym spałem.
-Nie, Kam ma pokój obok.- wyjaśniła Victoria.
-A nie będę Wam przeszkadzał?- dopytywałem.
-Będziesz pił, więc nie ma wyjścia.- zaśmiał się Tao.- Jeszcze paparazzi Cię złapią i będzie drama.
-Mam ich w dupie. Gorzej z policją... I moją mamą.- dodałem ostatnie słowa szeptem.
-Ej, ja idę na górę, bo ostatnio zostawiłem tam słuchawki.
-Okey.- przytaknęła Kate.
Poszedłem na górę i zacząłem się kierować do pokoju gościnnego. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem słuchawki na szafce nocnej. Szybko je wziąłem i wyszedłem. Miałem już iść w stronę schodów, gdy usłyszałem krzyki dobiegające z pokoju Leny. Szybko tam pobiegłem i zobaczyłem roztrzęsioną dziewczynę. Miała spuchnięte oczy, czerwone policzki, lecz wciąż spała. Stanąłem nad nią i zacząłem ją uspokajać. Nic to nie dawało. Szturchałem ją, by się obudziła.
-Lena? Wstawaj.- mówiłem delikatnie.
Dziewczyna otworzyła oczy i zdziwiła się moim widokiem. Momentalnie się na mnie rzuciła i zaczęła mocniej płakać. Objąłem ją i przyciągnąłem ją na swoje kolana. Wyglądała tak niewinnie, jeszcze ta za duża bluzka na nią dodawała jej uroku. Nie miała na sobie żadnych spodni i dzięki temu mogłem zobaczyć jej szczupłe nogi. Wyglądała tak pięknie... Ale ja się przecież nie zakochałem.
-Justin?- mówiła jąkając.
-Tak?- zapytałem, a ona jeszcze mocniej mnie objęła.
-Co Ty tu robisz? Czemu do mnie przyszedłeś?- spytała zmieszana.
-Usłyszałem jak krzyczysz i się przestraszyłem.- pocieszyłem ją.
-Boisz się o mnie?- zaczęła zadawać serię pytań.
-Zawsze boję się o moje Beliebers.- uśmiechnąłem się ciepło.
-Mam najlepszego idola na świecie.- powiedziała i wtuliła głowę w mój tors.
Zarumieniłem się i odsunąłem od siebie Lenę.
-Spróbuj zasnąć. To był tylko zły sen.- pogłaskałem ją delikatnie po włosach.
-Nie chcę być sama...- zachlipała.
-Zawołać Kate?- spytałem wskazując kciukiem na drzwi.
-Nie.
-Może Paula albo Kamila?
Tak naprawdę wymieniłem imię Kamiego, żeby sprawdzić czy Lena nadal go kocha i czy czuje się przy nim bezpiecznie, ale pomińmy ten fakt.
-Nie... Mógłbyś zostać ze mną?- zapytała nieśmiało, a jej oczy zaświeciły się z nadzieją.
-Oczywiście.- uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czubek głowy.
-Dziękuję.
Położyliśmy się, a ja objąłem dziewczynę w pasie i przysunąłem do siebie. Szesnastolatka była nadal niespokojna, więc zacząłem jej śpiewać "Be Alright".

*Punkt widzenia trzeciej osoby*

Wszyscy się zastanawiali co Justin robi tak długo na górze.
-Co on może tam robić?- zastanawiał się Marco.
-Nie wiem. Pójdę sprawdzić.- powiedział Kamil.
Chłopak wszedł po schodach i sprawdził pokój Jusa. Pusty. Usłyszał śpiew dobiegający z pokoju Leny. Drzwi były uchylone. Zerknął przez szparę i zobaczył jego byłą dziewczynę w objęciach gwiazdora. Zrobił się zazdrosny. Chciał to przerwać, ale to jego wina, że zostawił taki skarb. Wiedział, że i tak nie jest im pisane bycie razem. To nie miałoby sensu. Momentalnie zrobiło mu się gorąco na myśl o ich wspólnych chwilach. Westchnął zrezygnowany i zszedł po schodach do reszty.
-I co?- zapytał Nick.
-Śpi.- odpowiedział monotonnie.
-Jak to? Czemu?- dopytywała zdziwiona Naomi.
-On śpi... Razem z Leną.- dodał zawiedziony.
-Jest! Widziałem, że to powtórzą!- cieszył się Paul.
-To oni już razem spali?- zmieszał się Kamil.
-Zasnęli w swoich objęciach na kanapie kiedyś. Ślicznie razem wyglądają.- jarała się Axelle.
-Ja pójdę spać.
-A Tobie co?- zdziwił się zachowaniem Kamila Alex.
-Zmęczony jestem.

*
Kamil Polarski 


17-latek. Były chłopak Leny. Polak, mieszkający w NY. Romantyczny, przyjacielski, często dopina swego.

_________________________________
Napisałyśmy 9 rozdział. :) Doszła nowa postać. Kamil jest przystojny. *-* Mamy nadzieję, że się podoba. ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Twitter:
Oliwia~ klik
Zuzia~ klik


1 komentarz:

  1. Bardzo mi się podobało :) Macie wielki talent ;*

    OdpowiedzUsuń