POV JUSTIN
Zmieszałem się, gdy usłyszałem ostatnie słowa Leny. Gdzie się podziała ta dziewczyna z imprezy, która zrobiła na mnie wrażenie? Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Próba się skończyła. Jutro uczymy się nowych układów, z nowymi partnerami. Jestem szczęśliwy, iż tańczę właśnie z Leną, szkoda jednak, że ona nie podziela mojego entuzjazmu. Mam nadzieję, że się otworzy przede mną. Ja to wiem, przecież jestem Justin Bieber! A może ona jest inna? No, ale jest przecież moją fanką. Nie rozumiem tej dziewczyny. Im bardziej mnie odpycha i oddala się, tym bardziej jej pragnę.
Z zamyśleń wyrwał mnie głos Scoota:
- Jutro widzimy się tutaj, o 8:30 - oznajmił.
- A dlaczego? Zawsze mieliśmy na 8:00 - zapytała zaciekawiona zmianą godziny Naomi.
- Ponieważ mam rano kilka spraw, a i tak prawdopodobnie nie wyrobie się.
- Ale ludzie z "Impossible Twelve" chyba mogą przyjść. W końcu to my wynajmujemy tą salę i Was uczymy - wtrąciła się Axelle.
- Dobra, niech będzie. Przynajmniej będziemy mogli się wyspać - powiedziała uśmiechnięta Victoria.
- Ty to chyba makijaż będziesz robiła - dogryzł jej Alex.
- A żebyś wiedział! Taki wygląd nie zrobi się sam - odgryzła się dziewczyna.
- Nieprawda. Moja Kate jest zawsze piękna - rzekł, tuląc do siebie swoją dziewczynę i całując ją w czoło.
- Awww! - zagruchała Lena na co wszyscy się zaśmiali łącznie ze mną.
Mój team już się rozszedł, a ja zostałem z Alfredo, by bliżej się poznać z naszymi nowymi znajomymi. Rozmawialiśmy przez piętnaście minut, gdy nasze pogaduszki przerwał Paul:
- Może przyjdziecie do nas na MĘSKI wieczór? Będzie Chaz, Ryan i Chris.
- Nie będzie dziewczyn? - zapytał zawiedziony Fredo.
- Będą, ale już dawno w swoich łóżeczkach smacznie spały - zaśmiał się Marco.
- Ym... Przepraszam, że się wtrącam, ale Ty nie ustalasz nam planów na wieczór. Dla Twojej wiadomości wychodzimy dzisiaj - wtrąciła się bezczelnie Kate.
- Wyczuwam melanż - zaśmiał się Nick.
- Tak, mam nadzieję, że znasz znaczenie tego słowa - powiedziała Lena, złośliwie się uśmiechając. Cholera, lubię jej tą stronę.
- Tsa... Wiesz... Byłem nie na jednym "melanżu" - odpowiedział chłopak, robiąc z palców cudzysłów.
- Wow! - zaklaskała w dłonie Caroline. - Mamusia Cię puściła? - dodała.
- Nie waż się mówić o mojej mamie! - rozzłościł się 15-latek.
- Przepraszam - powiedziała ze skruchą Cariline.
- Spoko - burknął nastolatek. - Wkurza mnie to, że ciągle traktujecie mnie jak dziecko! Przecież jestem tylko trochę młodszy - dopowiedział.
- Przepraszamy, że się martwimy - podniosła w geście obronnym ręce Lena.
- To my się o Ciebie martwiliśmy, po Twoim zerwaniu z Kamilem. Płakałaś nocami, a my musieliśmy to znosić - oznajmił chamsko Nick.
- Dupek! - odkrzyknęła ze łzami w oczach dziewczyna. Wybiegła z pomieszczenia, a za nią Kate.
- Nie musiałeś! Wiesz, że to drażliwy temat dla niej - powiedziała wkurzona Naomi.
- Przepraszam... - zaczął Nick.
- Idź ją, kurwa, lepiej przeproś! - wysyczał Matt.
- Nie! Zostawcie ją samą! - wrzasnęła Victoria.
Przez całą rozmowę ja i Alfredo milczeliśmy.
Atmosfera zrobiła się niemiła, a wszyscy milczeli. Kto to był do cholery ten Kamil?! Dlaczego ona tak rozpacza? Czy on jej coś zrobił? Te pytania ciągle chodziły mi po głowie, ale nie chciałem być nachalny.
- Dobra chłopaki widzimy się o 20:00 u nas. Zabierzcie się z Chazem - przypomniał Marco.
- Okey - odpowiedziałem bez emocji.
- To do później - pożegnaliśmy się z chłopakami i wyszliśmy z Alefredo, kierując się do samochodu.
Wszedłem do auta od strony kierowcy, a Fredo od pasażera. Pojechaliśmy do mnie. Ja poszedłem do łazienki umyć się, a mój przyjaciel był na dole i oglądał telewizję. Puściłem gorącą wodę i zmoczyłem swoje ciało. Umyłem się żelem pod prysznic. Spłukałem powstałą pianę i zakręciłem wodę. Stanąłem bosą stopą na kafelkach i chwyciłem ręcznik, który przewiązałem w pasie. Poszedłem do swojego pokoju i wybrałem ciuchy. Zdecydowałem się na czarne rurki, fioletową bluzkę z dekoltem w kształcie litery "V" i białe buty Supra. Wziąłem na rękę trochę żelu do włosów i postawiłem sobie grzywkę. Zszedłem na dół i znalazłem Fredo grzebiącego w mojej lodówce. Kiedy on w końcu przestanie brać ode mnie jedzenie bez pytania?
Wszedłem do auta od strony kierowcy, a Fredo od pasażera. Pojechaliśmy do mnie. Ja poszedłem do łazienki umyć się, a mój przyjaciel był na dole i oglądał telewizję. Puściłem gorącą wodę i zmoczyłem swoje ciało. Umyłem się żelem pod prysznic. Spłukałem powstałą pianę i zakręciłem wodę. Stanąłem bosą stopą na kafelkach i chwyciłem ręcznik, który przewiązałem w pasie. Poszedłem do swojego pokoju i wybrałem ciuchy. Zdecydowałem się na czarne rurki, fioletową bluzkę z dekoltem w kształcie litery "V" i białe buty Supra. Wziąłem na rękę trochę żelu do włosów i postawiłem sobie grzywkę. Zszedłem na dół i znalazłem Fredo grzebiącego w mojej lodówce. Kiedy on w końcu przestanie brać ode mnie jedzenie bez pytania?
- Fredo! - powiedziałem donośnym głosem.
- Co? Chcesz? - odpowiedział, podając mi kawałek kabanosa.
- Nie. Następnym razem powiedz, że chcesz jeść lub zapytaj czy możesz - wytłumaczyłem.
- Wiem, wiem... Ale Ty szykowałeś się dla Leny, a ja? Ja byłem głodny... - udawał, że jest smutny.
- Nie? Co?! Pff.. Wcale nie dla Leny... - wydukałem zszokowany jego przypuszczeniami.
Dla Leny? Oczywiście, że nie. Znaczy ona jest ładna i interesuje mnie, ale ona mnie unika, a poza tym wychodzi z przyjaciółkami i się nie zobaczymy.
- Dobra, która godzina? - przerwałem ciszę.
- Jest... Um.. 19:30 - odezwał się zerkając na zegarek kuchenny.
- Kiedy przyjedzie Chaz? -wtrąciłem.
- Czy ktoś mówił tu o mnie? - do kuchni wszedł Somers.
- Jedziemy? - zapytałem.
- Jasne! Chodźcie - powiedział entuzjastycznie przyjaciel.
Wyszliśmy z domu i kierowaliśmy się do samochodu chłopaka. Wsiedliśmy i wyjechaliśmy z podjazdu. Siedziałem z przodu na miejscu pasażera, a Alfredo zasnął na tylnym siedzeniu. Jak można spać o tej porze? Ja bym nie zasnął. Dojechaliśmy pod dom znajomych i wysiedliśmy z auta. Wtedy zobaczyłem wielki dom. Nie, to była willa! Była bardzo ładna i nowoczesna, podobna do mojego domu w L.A. Podeszliśmy do drzwi i zapukaliśmy. Otworzył Matt.
- Siema! - przywitał się chłopak braterskim uściskiem.
- Hej - odpowiedziałem miło.
- Wchodźcie - wskazał ręką na pomieszczenie.
Z tego, co zdążyłem zaobserwować, na przeciwko drzwi były schody, na prawo salon, a na lewo kuchnia. Dom był ogromny, większy niż się wydawało. Ledwo co weszliśmy do środka i poczułem damskie perfumy, z resztą bardzo ładne. Zobaczyłem. To był niesamowity widok. Dziewczyny z grupy schodziły po schodach w ekstra krótkich i obcisłych kreacjach. Każda miała obcasy, bardzo wysokie. Ja bym się już dawno wyjebał. Pierwsza schodziła, z tego co pamiętam, Victoria, a za nią reszta. Jednak na końcu zobaczyłem ją. Tą samą Lenę co na imprezie. Uśmiechnięta od ucha do ucha. Wyglądała na szczęśliwą, jednak gdy mnie zobaczyła jej uśmiech zbladł. Czemu ona tak na mnie reaguje? Co ja jej zrobiłem? Miała na sobie czarną, krótką i obcisłą sukienkę, do tego miała neonowe, różowe platformy, czarną kopertówkę i kolczyki dopasowane do butów. Wyglądała ślicznie, z resztą jak zawsze.
Dziewczyny zeszły na dół, dziwnie na mnie patrząc. O co im chodzi? Ach tak... Stałem jak głupek i patrzyłem na Lenę z otwartą buzią. Boże jaki kretyn. Spoliczkowałem się w myślach i usłyszałem za mną znajomy chichot. To był Chris.
- Zrób zdjęcie starczy na dłużej - powiedział, śmiejąc się chłopak
- Racja - wtrącił się damski głos należący do Leny.
- Ymm... Przepraszam. Wyglądasz ślicznie - uśmiechnąłem się życzliwie do dziewczyny.
- Wszystkie wyglądamy ładnie, ale dzięki - powiedziała zmieszana i.... Zawstydzona?
- Racja - odchrząknąłem i poszedłem do salonu, gdzie byli Ryan i reszta chłopaków. Nawet nie zauważyłem jak odeszli.
- To my idziemy! - krzyknęła Kate.
- Skarbie, ale pamiętaj, że masz nie pić, bo nie wiadomo co się beze mnie stanie - podszedł do dziewczyny Alex i cmoknął ją w usta. Kasia uśmiechnęła się i poszła do dziewczyn, które czekały już w aucie.
- No to wolna chata! - wykrzyczał Nick.
- A kiedy wrócą? - zapytałem zaciekawiony.
- Co, już się stęskniłeś za Leną? - odpowiedział pytaniem Tao.
- Cokolwiek - mruknąłem i chwyciłem puszkę piwa.
Brak dziewczyn równa się brak kłopotów, a może tak jest z chłopakami? Dobra zaczęliśmy Party Hard.
- Jak to jest mieszkać z sześcioma dziewczynami? - zapytał Alfredo. Skąd mu się wzięło to pytanie skoro chłopaki gadali o motoryzacji? Ten człowiek jest niemożliwy.
- No wiesz... Jesteśmy tylko przyjaciółmi, rodziną - stwierdził Marco.
- A my? - odchrząknął Alex.
- A no, Wy! No więc tylko Kate chodzi z tym o to tu - wskazał ręką na chłopaka Matt.
- Dziękuję - powiedział sarkastycznie Hold.
- Po za tym nie możemy być ze sobą - dodał Nick.
- Ciebie i tak, by żadna nie zechciała - zaśmiał się Tao. - Sorry młody, wymsknęło mi się - dodał.
- Dlaczego nie możecie razem być? - Jak można mieszkać z sześcioma seksownymi dziewczynami i nie być z Leną. Kurwa! To znaczy z "żadną". Co ta dziewczyna ze mną robi? Nawet mnie nie lubi, a poza tym ma pewnie wiele wad. No na przykład... Co ja pierdole? Ona jest idealna. Justin, spokojnie opanuj hormony. No, ale nie mogę! To jest chujowe, przez nią prowadzę dyskusję z samym sobą. Dobrze, że nie na głos.
- No właśnie - pomyślałem na głos.
- Co "no właśnie"? - zapytał zmieszany Marco.
- No... Ten, tego... - nie wiedziałem co powiedzieć.
- Wszystko okey? - zapytał zmartwiony.
- Tak, tak. Wszystko okej, w porządeczku i bez bałaganu - co ja gadam?
- Okey?... - odpowiedzieli zgodnie chłopcy.
Rozmawialiśmy o ich grupie. Dowiedziałem się, że każdy jest z innego kraju. Jak oni się dogadują? Yyy... Oni się nie dogadują. Są jak rodzeństwo. Wiem jeszcze, że wcześniej mieszkali w Nowym Yorku.
- Dostałem sms-a - oznajmił Alex.
- Dzięki za informację, a ja chcę siku - powiedział pijany Matt.
- Od dziewczyn? - zapytał zatroskany Marco. - A Ty lepiej idź do kibla, tylko traf do sedesu - dodał po chwili.
- Ja wiem - powiedział salutując Islandczyk. Poszedł chwiejnym krokiem do łazienki i zniknął za drzwiami.
- Tak od dziewczyn. Napisały, że zaraz wracają, bo jest stypa - odpowiedział na wcześniejsze pytanie niebieskooki.
Rozmawialiśmy jeszcze pięć minut, gdy drzwi frontowe się otworzyły i weszły dziewczyny. Lena miała rozmazaną szminkę. Czy ona się z kimś całowała?!
- Lena, dlaczego masz rozmazaną szminkę? - Marco jakby czytał mi w myślach.
- Piłam drinka, idioto! - powiedziała sfrustrowana dziewczyna. Uff...
Chcę porozmawiać z Leną. Tak, zapytam ją ter...
- Lena możesz ze mną pogadać? - zapytał niepewnie Nick. Cholera, ja to mam zapęd żółwia.
- Um... Jasne, chodźmy do mnie - powiedziała.
Poszli razem na górę.
POV LENA
Byłam ciekawa o czym chce ze mną rozmawiać Nick. Może chce przeprosić? Nie jestem na niego zła, lecz nie lubię rozmawiać o miłości.
- Lena, bo ja... - jąkał się chłopak.
- Nie ma sprawy, ale wiesz, że moje życie zmieniło się od tamtego czasu. Nie lubię o tym rozmawiać. Ten temat jest dla mnie bolesny - powiedziałam niepewnie.
- Jak dla nas wszystkich! - dopowiedział za mnie nastolatek.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się życzliwie, tuląc się do chłopaka.
- A ja przepraszam. Głupio mi.
- Spoko. Koniec tematu - stwierdziłam.
- Tak w ogóle... Jak tam z Justinem? - zapytał ciekawy.
- A jak ma być? - odpowiedziałam kompletnie zmieszana.
- No przecież widzę, jak na niego patrzysz.
- On mnie nie interesuje - skłamałam.
- Jasne, jasne... Wmawiaj sobie co chcesz, ale my i tak znamy prawdę. Kochasz go. Widać to naprawdę - wyszedł z pokoju, zostawiając mnie oniemiałą.
Może na prawdę coś czuję do Justina? Może ja nie widzę już w nim tylko idola? Próbuję oszukać nie tylko przyjaciół, lecz także i samą siebie. Ciekawe czy on do mnie coś czuje... Dzisiaj patrzył na mnie jak na obrazek, jakby coś między nami było. Tak samo było kiedy go poznałam. Na próbie było tak samo. Nie potrafię go unikać, bo z nim tańczę i on przyjaźni się z moja paczką. To będzie trudne, ale trzeba udawać twardą i silną. Muszę się uspokoić. Za dużo myślę. Szybko przebrałam się w dresy i postanowiłam zejść na dół.
- Co Ty tam, tak długo robiłaś? Chodź do nas - zachęciła mnie Naomi.
- A tak, tak. Już idę.
Śmialiśmy się, piliśmy i opowiadaliśmy o sobie. Justin, Ryan, Chaz, Alfredo i Chris zostali u nas na noc, bo byli pijani i nie mogli prowadzić samochodu. Dziewczyny pokazały chłopakom pokoje, a ja zostałam ze śpiącym Mattem i resztą "rodziny". Wstałam i obudziłam śpiącego chłopaka. Pomagałam mu wejść po schodach i, gdy byliśmy już na górze zaprowadziłam go do jego pokoju. Sama poszłam do swojego, po drodze wpadając na kogoś.
- Ymm... Przepraszam - powiedziałam patrząc na swoje stopy.
- N-nic się nie stało - odpowiedział męski głos.
Podniosłam wzrok i ujrzałam czekoladowe tęczówki Justina. Miał na sobie tylko czarne bokserki od Calvina Kleina, a mokre włosy mierzwił ręką. Wyglądał tak gorąco. Cholera.
- Zrób zdjęcie starczy na dłużej - mrugnął do mnie uwodzicielsko. Kurwa... Patrzyłam na jego umięśniony tors, wyglądałam jak idiotka. A te tatuaże sprawiały, że wyglądał jeszcze seksowniej.
- P-przepraszam - jąkałam się. - Potrzebujesz czegoś? - uśmiechnęłam się uroczo.
- Nie.
- To co tu robisz? - spytałam podejrzliwie.
- Zostawiłem telefon w salonie - odpowiedział, drapiąc się po karku.
- Okey. Jesteś głodny? - zapytałam, chcąc być miła.
- Trochę - powiedział.
- To chodź! - złapałam jego dłoń i pociągnęłam go na dół, w stronę kuchni.
POV JUSTIN
Byliśmy już w kuchni. Lena otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej Oreo.
- Lubisz Oreo? - zapytała niewinnie.
- Ty się mnie jeszcze pytasz? Uwielbiam! - krzyknąłem.
- Wiem. Wolałam się upewnić - zachichotała uroczo.
Zaśmiałem się i otrzymałem paczkę ciastek. Usiadłem na kanapie w salonie, a dziewczyna się do mnie dołączyła, przynosząc szklanki z mlekiem. Chwyciłem jedną i upiłem łyk. Lena wzięła palcem krem z ciastka i zlizała. Wyglądała wtedy bardzo seksownie. Ona nawet nie zdaje sobie sprawy jaką ma władzę nad chłopakami. Ugryzła ciastko i miała na dolnej wardze trochę kremu.
- Masz tu coś - przybliżyłem się do niej, złapałem jej policzek w dłoń i kciukiem starłem pozostałości. Zlizałem z palca słodycz, patrząc jej w oczy. Nasze twarze zbliżały się do pocałunku. Patrzyłem na jej usta i oblizałem swoje malinowe wargi. Byliśmy już blisko, gdy nagle ona się odsunęła.
- Chyba powinniśmy iść już spać. Przepraszam - wstała z sofy i szybko ruszyła w stronę schodów.
Siedziałem jeszcze kilka sekund oniemiały, ale w końcu podniosłem się i po chwili byłem w pokoju. Była godzina 1:34, a trening mamy na 8:30, więc nie jest tak źle.
W łóżku jeszcze chwilę myślałem o zaistniałej sytuacji i o Lenie. Zasnąłem z dźwiękami tykającego zegara...
____________________
Kolejny rozdział za nami. :) Nie wiemy czemu, ale wszystkie rozdziały piszemy w nocy. xdd Przepraszamy za błędy. ;>
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Jest super :)
OdpowiedzUsuń<3 Piekneee
OdpowiedzUsuń